REKLAMA

AGD - wybierz na Ceneo.pl
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Czerwone curry po tajsku z krewetkami i dynią



Tak. To jest ten moment, kiedy mogę powiedzieć: "uff..." Odkopałam się z większości kartek i trochę nadgoniłam zaległości. Przygotowałam większość rzeczy do projektów, nad którymi ostatnio pracuję. W takiej chwili zamarzył mi się pyszny posiłek, rozgrzewający, pikantny... No i jednak szybki, bo większość, to jeszcze nie wszystko, a terminy gonią i na horyzoncie zarysowują się już nowe plany. Jednak wróćmy do dania. Miało być pysznie i rozgrzewająco. Najlepiej jeszcze kolorowo, bo listopad taki szary. W listopadzie najbardziej kojące dla mnie dania, to takie z nutką egzotyki. Idealnie sprawdza się wtedy kuchnia tajska z boskim połączeniem chili i mleka kokosowego. Do mleka kokosowego doskonale pasują też krewetki i dynia. Przy tej egzotyce paradoksalnie właśnie z dynią miałam największy problem. Nie było jej w pobliskich warzywniakach. Trochę mnie to zdziwiło, bo przecież sezon jeszcze trwa. A może się mylę? Pierwszy raz w życiu kupiłam więc dynię mrożoną. Zaskoczyło mnie, jak się okazało, że jest pokrojona na takie mini kosteczki. Zastanawiałam się, dlaczego moje kostki zawsze są takie duże i doszłam do wniosku, że to po prostu lenistwo. Ostatecznie okazało się, że użycie mrożonej dyni, znacznie przyspiesza przygotowanie i aromatyczne curry jest gotowe w 25 minut. Skusicie się?





Czerwone curry po tajsku z krewetkami i dynią

Jeszcze tylko kilka uwag:
1. Ja użyłam mrożonych liści limonki, ale mogą też być suszone. Dajcie wtedy 1-2 więcej i pamiętajcie, żeby je wyłowić przed podaniem. Opcjonalnie zamiast listków można dodać skórkę otartą z limonki.

2. Ilość pasty curry zależy od jej rodzaju i waszych upodobań. Danie ma być pikantne, ale przyjemne do jedzenia. U mnie pasty curry były 3 łyżki (1 szaszetka 50g) i danie było jak dla mnie akurat, ale ja bardzo lubię pikantne smaki.


Składniki dla 3-4 osób:

250 ml bulionu (warzywnego lub drobiowego)
½ łyżeczki świeżo startego imbiru
5 cm kawałek trawy cytrynowej (biała część, rozgnieciona) lub ½ łyżeczki suszonej
2 łyżki oleju
1 szalotka lub mała cebula, posiekana
2 ząbki czosnku, posiekane
1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
2-3 łyżki czerwonej pasty curry
1 puszka mleka kokosowego (400 ml)
250 g dyni (użyłam mrożonej Hortex)
200 g mrożonej mieszanki azjatyckiej z grzybkami mun (użyłam Warzywa na patelnię z przyprawą orientalną Hortex)
2-3 listki limonki kafirskiej (użyłam mrożonych)
250 g oczyszczonych krewetek (świeżych lub rozmrożonych)
1 łyżeczka brązowego cukru
2 łyżeczki sosu rybnego, lub więcej do smaku
1 papryczka chili pokrojona w krążki
garść listków bazylii tajskiej

Bulion zagotować z imbirem i trawą cytrynową. Gotować ok. 10 minut.

Na patelni rozgrzać olej, dodać szalotkę. Podsmażyć na średnim ogniu przez ok. 3 minuty. Dodać czosnek, słodką paprykę. Podsmażyć przez minutę. Dołożyć pastę curry, podsmażać ok. 30 sekund, aż zacznie mocno pachnieć.

Połowę mleka kokosowego dodać na patelnię, dobrze wymieszać. Dodać bulion, pozostałe mleko kokosowe, zamieszać. Dołożyć dynię i listki limonki, mieszankę warzywną. Dodać 1-2 łyżeczki sosu rybnego. Gotować ok. 10 minut. Gdy dynia będzie już prawie miękka, dodać łyżeczkę cukru i ewentualnie doprawić sosem rybnym.

Dodać krewetki, gotować jeszcze 2-3 minuty, aż będą różowe (lub tylko do podgrzania, jeżeli używamy krewetek gotowanych).

Zdjąć z płyty, wymieszać z bazylią. Posypać krążkami chili. Podawać z ryżem i cząstkami limonki.


Smacznego!





Kurczak z mango, pomarańczą i nerkowcami





Kurczak z mango, pomarańczą i nerkowcami

Prosto, szybko i smacznie. Czy jest ktoś kto nie lubi takich dań?
Całość przygotujecie w niecałe 15 minut. Co i tak nie jest do końca sprawiedliwe, bo zniknie z talerzy w kilka chwil. ;)


Składniki dla 4 osób:

500 g mięsa z piersi kurczaka (może też być indyk)
1 łyżeczka suszonych ziół (tymianek, oregano, lubczyk)
1/2 łyżeczki kurkumy
2 łyżki oleju
1 łyżka miodu
1-2 łyżeczki sosu sojowego
1 duża pomarańcza
1 mango
2 garście nerkowców prażonych
garść listków bazylii tajskiej

dodatkowo
ryż do podania

Chimichurri





Argentyński sos chimichurri

Chimichurri to tradycyjny argentyński sos podawany do słynnej grillowanej wołowiny, jak również i innych mięs, warzyw oraz sałatek. Podstawowe składniki sosu to natka pietruszki, czosnek i oliwa wzbogacone o chili i ocet. Bardzo często dodaje się również oregano i kolendrę. Jeżeli chodzi o pozostałe przyprawy, to jak zawsze przy tradycyjnych daniach - ile domów tyle tradycji. Czasem pojawiają się roztarte nasiona kolendry, kumin, tymianek, sok i skórkę z cytryny. Do przygotowania sosu można użyć blendera, ale ja wolę wersję siekana i taką przedstawiam poniżej.


Składniki:

1 pęczek natki pietruszki
3-4 ząbki czosnku
po 2 łyżki listków kolendry i oregano (opcjonalnie)
1 papryczka chili
3 łyżki octu (u mnie z czerwonego wina) lub soku z cytryny/limonki
5-6 łyżek oliwy lub oleju
sól i pieprz do smaku

Zioła umyć i dokładnie osuszyć. Czosnek obrać. Chili opłukać, oczyścić z pestek (najlepiej pod bieżącą wodą w rękawiczkach). Przygotowane składniki drobno posiekać. Dodać oliwę, wymieszać. Doprawić octem, solą i pieprzem. Jeżeli konsystencja będzie za gęsta dodać jeszcze trochę oliwy.

Sos odstawić, aby smaki się przegryzły. podawać do mięs i ryb (grillowanych lub pieczonych)

Można przez kilka dni przechowywać w lodówce. Przed podaniem ogrzać do temperatury pokojowej dla pełnego uwolnienia aromatów.


Smacznego!

Przepis dodaję do akcji
W roli głównej: natka pietruszki

Zupa pomidorowa z grzankami z mozzarellą i pesto. Najlepsza.



Doskonała. Pyszna. Ulubiona. Tak w trzech słowach mogłabym opisać tę zupę. W sezonie pomidorowym zjadamy ją średnio raz w tygodniu. Syn starszy nazywa ją "prawdziwą pomidorową". Syn młodszy nazwy nie nadaje, ale wyjada z miseczki do ostatniej kropli.




Zupa pomidorowa z grzankami z mozzarellą i pesto

Aromat jaki uwalniają pomidory podczas pieczenia jest zniewalający. Na szczęście przygotowanie tej zupy nie trwa długo. Jedynym minusem jest to, że można ją przygotować tylko w sezonie pomidorowym. Zapuszkowane pomidory się tutaj nie nadają.

Zamiast tradycyjnego makaronu do zupy (u nas panuje frakcja makaronowa, z ryżem nigdy nie było pomidorówki) proponuję grzanki z pesto, które fundują drugie życie czerstwym kromkom chleba. Ci, którzy nie są na diecie mogą dorzucić do grzanek mozzarellę. Gorąco polecam :)


Składniki:

1 ½ kg pomidorów
2 chlusty oliwy z oliwek
4 ząbki czosnku
¾ łyżeczki suszonego tymianku
¾ łyżeczki suszonego oregano
odrobina brązowego cukru
mały chlust octu balsamicznego
250 - 500 ml bulionu warzywnego
sól morska

Grzanki
4-8 kromek czerstwego pieczywa (najlepiej pełnoziarnistego)
80-120 g sera mozzarella - opcjonalnie; dla wegetarian na podpuszczce mikrobiologicznej (używam takiego w kostce, bez zalewy)
pesto bazyliowe

Piekarnik rozgrzać do 200°C.

Pomidory pokroić na połówki, większe na ćwiartki. Ułożyć w naczyniu do pieczenia. Polać oliwą, skropić octem balsamicznym. Czosnek obrać, pokroić na plasterki. Pomidory posypać ziołami i solą. Dodać czosnek, dokładnie wymieszać. Pomidory powinny być ułożone w jednej warstwie skórką do dołu. Jeżeli trzeba część przełożyć do drugiego naczynia. Oprószyć z wierzchu cukrem. Wstawić do piekarnika i piec ok. 30 minut. Skórka przy brzegach będzie przypieczona.

Bulion doprowadzić do wrzenia.

Upieczone pomidory przełożyć wraz z sokiem z pieczenia do garnka. Zalać szklanką gorącego bulionu. Gotować pod przykryciem 10-15 minut.

W czasie gdy zupa się gotuje przygotować grzanki. Kromki pieczywa skropić oliwą opiec z obu stron na suchej patelni. Jeżeli używamy, na wierzchu ułożyć ser, wstawić do piekarnika z włączoną grzałką górną lub grillem. Podpiec aż ser się rozpuści. Przed podaniem posmarować pesto.

Zupę przetrzeć przez sito. Dodać pozostały bulion do uzyskania pożądanej konsystencji. Ponownie zagotować podawać z grzankami.


Smacznego!





Przepis dodaję do mojej akcji pomidorowej
Pora na pomidora!
A także
Drugie życie pieczywa Wegetariański obiad V


Mini tarty z cebulą, antonówką, boczkiem i serem serwowane z pilsnerem :)





Mini tarty z cebulą, antonówką, boczkiem i serem serwowane z pilsnerem

Na upalne wieczory z przyjaciółmi zimne piwo, to dobry pomysł. Jednak nie samym piwem człowiek żyje i warto do tego zestawu dorzucić coś dobrego do jedzenia. ;) Na małą przekąskę lub też preludium przed większym posiłkiem polecam Wam mini tarty. Do tych tymiankowych tarteletek wybrałam pilsnera, chociaż mam przeczucie, że klasyczny lager też mógłby pasować, ale ja nie jestem znawcą piwa :)


Składniki na 6 sztuk:

Kruche ciasto
160 g mąki
120 g zimnego masła
¼ łyżeczki soli
½ łyżeczki suszonego tymianku
2-3 łyżeczki lodowatej wody
Mąkę wymieszać z solą i tymiankiem. Posiekać z masłem do uzyskania drobnych grudek (można ręcznie lub w malakserze). Zagnieść szybko kruche ciasto dodając po odrobinie wody (tylko tyle, aby składniki się połączyły). Uformować wałek, zawinąć w folię, schłodzić w lodówce przez 45 minut. W tym czasie przygotować nadzienie.


Nadzienie
75 g wędzonego boczku
4-6 małych młodych cebul(lub 2-3 duże)
1 mała antonówka

1 łyżka klarowanego masła (opcjonalnie)
1 jajo
½ szklanki śmietany
60 g drobno startego żółtego sera
½ łyżeczki tymianku
szczypta gałki muszkatałowej
sól i pieprz
dodatkowo do podania piwo pilsner schłodzone do 8°C

Boczek pokroić w kostkę. Cebule obrać, pokroić w piórka. Jabłko przekroić na ćwiartki, usunąć gniazdo nasienne i pokroić w drobną kostkę.

Na patelni wytopić boczek, podsmażać aż się zrumieni ze wszystkich stron. Przełożyć do miseczki. Jeżeli z boczku wytopiło się dużo tłuszczu usunąć część pozostawiając ok. 1 łyżki. Jeżeli boczek był bardzo chudy dodać na patelnię masło. Na patelnię wrzucić cebulę, oprószyć solą i zeszklić. Wymieszać z boczkiem i jabłkiem, odstawić do przestudzenia.

W misce roztrzepać jajo ze śmietaną. Połączyć z farszem cebulowym i serem. Doprawić tymiankiem, gałką, solą i pieprzem.

Piekarnik rozgrzać do 180°C

Schłodzone ciasto pokroić na 6 plastrów. Każdy plaster rozwałkować na cienki placek, wyłożyć nimi foremki. Do każdej tarteletki nałożyć farsz. Wstawić do gorącego piekarnika. Piec na środkowym poziomie ok. 25 minut aż wierzchy tarteletek będą złoto-brązowe.

Przestudzić na kratce. Można podawać letnie lub zimne.


Smacznego!

Przepis dodaję do akcji
Kulinarne inspiracje z Love Beer


Ogórki małosolne - niezawodny przepis

W sezonie ogórkowym nie może zabraknąć przepisu na ogórki małosolne. W moim rodzinnym domu działały jak kalendarz. Uwielbialiśmy je (może poza moim Tatą). Gdy tylko pojawiały się ogórki gruntowe zaczynało się stawianie na małosolne. I tak do końca lata. Szczególnie tych pierwszych, tak pachnących trudno było się doczekać. Zawsze próbowałyśmy ich z Mamą już po kilku godzinach. Bo może już się zrobiły? Im dłużej wytrzymywały bez próbowania, tym bliżej było do końca wakacji. ;)




Dzisiaj korzystam z przepisu mojej Mamy. To po prostu najlepszy przepis na ogórki małosolne. Kiedyś za namową koleżanki dodałam jeszcze łyżkę cukru do wody, ale nie zauważyłam różnicy.




Jak zrobić dobre ogórki ogórki małosolne - kilka porad:
  1. Ogórki kupuję ze sprawdzonego źródła. Powinny być jędrne i świeże. Jeżeli mają dużo nawozów, po podkiszeniu będą śmierdzące i szybko się psują.
  2. Od części ogórków odcinam końcówki - przyspiesza to kiszenie ogórków.
  3. Jeżeli macie w kranie mocno chlorowaną wodę, lepiej zastąpić ją wodą źródlaną.
  4. Naczynie może być dowolne. Do wyboru kamionka, szkło lub zwykły garnek.
  5. Świeżego zestawu do kiszenia (koper, chrzan) używam dopiero, gdy koper ma nasiona. Wcześniej używam suszu z nasionami w takim samym składzie (jedynie czosnek zostawiam świeży)
  6. Ogórki zawsze zalewam gorącą wodą z solą.


Ogórki małosolne - niezawodny przepis

Składniki:

1,5 - 2 kg ogórków
kawałek (6 cm) korzenia chrzanu
2-3 liście chrzanu
6-8 baldachimów kwiatu kopru + kilka gałązek
8 ząbków czosnku
2 łyżki soli z czubkiem
2 litry wody
1 łyżka ziaren gorczycy

Ogórki umyć, zalać zimną wodą, odstawić na kilka godzin (może być na noc, ale nie dłużej). Wodę wylać, ogórki przepłukać. Niektórym można przyciąć końcówki.

Ząbki czosnku zgnieść dłonią lub ostrzem noża. Zagotować wodę dodać sól, wymieszać do rozpuszczenia, zdjąć z płyty.

Na dnie naczynia ułożyć gałązki kopru, liść chrzanu i kilka ząbków czosnku. Następnie ułożyć ogórki przekładając pozostałymi przyprawami. Można układać ściśle lub wrzucić luźno (jestem wierna drugiej opcji). Ogórki zalać gorącą wodą. Przykryć talerzykiem tak, aby wszystkie znalazły się w wodzie.

Przy upalnej pogodzie te z obciętymi końcówkami dobre są już na drugi dzień. Gdy jest chłodniej trzeba poczekać 2-3 dni i próbować. :)


Smacznego!

Kurczak z czosnkiem, chili i limonką i obłędnie chrupiącą skórką



Oglądacie czasami programy kulinarne? Niezależnie od tego kto je prowadzi, wszystkie łączy jedna cecha. Taki sam efekt końcowy. Danie, które wzbudza zachwyt. Nie ma tam żadnego "ale". Jest zachwyt i koniec. Kropka.




Co więcej, potrawa największy zachwyt wzbudza najczęściej w prowadzącym program. ;) Zawsze mnie to trochę śmieszyło, a dzisiaj ja przyjmę właśnie taką postawę i będę identycznie zachwycać się swoim daniem. Bez żadnego "ale". Bez cienia jakiejkolwiek skromności oświadczam, że mam dla Was przepis na niezwykle aromatycznego kurczaka z niesłychanie chrupiącą skórką i wspaniałym sosem.




Każde jedno słowo się zgadza. Chociaż lista składników może wydawać się trochę długa, to prawie połowę stanowią przyprawy. Tak naprawdę niewiele tu trzeba. Mało pracy, a efekt rewelacyjny. Ciekawa jestem, czy Wam również będzie tak bardzo smakować. :)


Kurczak z czosnkiem, chili i limonką i obłędnie chrupiącą skórką

Składniki dla 4 osób:

6-8 udek kurczaka - ok. 1kg
½ łyżeczki świeżo startego imbiru
¾ łyżeczki mielonego kuminu
½ łyżeczki cynamonu
¾ łyżeczki mielonych ziaren kolendry
½ łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu
½-¾ łyżeczki soli morskiej
2 łyżki klarowanego masła
5 ząbków czosnku
1 średnia cebula
1 papryczka chili (u mnie zielona)
1 łyżeczka mąki
150 ml białego wina
1½ łyżki miodu
skórka i sok z 1 limonki
1 szklanka gorącego bulionu
4 łyżki posiekanej zieleniny dekoracji np. >natka pietruszki, szczypior, kolendra
1 limonka do dekoracji

Eskalopki cielęce w sosie z kaparami i bazylią



Eskalopki cielęce w sosie z kaparami i bazylią

Dzisiaj mam dla Was danie, które pasuje na wyjątkowy obiad, a jednocześnie jego przygotowanie nie zajmuje więcej niż 30 minut. Dodam, że jest to jedno z najlepszych dań, jakie przyrządziłam z cielęciny. Proste, nieprzekombinowane i bardzo smaczne. Mięso jest delikatne, otulone pysznym kremowym sosem.


Składniki dla 4 osób:

4 plastry cielęciny bez kości po 120 - 140g lub 8 plastrów po 70g
szczypta pieprzu ziołowego
szczypta soli
2 łyżki oleju Kujawski z cytryną i bazylią

Sos
½ szklanki białego wina o owocowym aromacie
½ szklanki śmietanki kremówki
2 łyżki osączonych kaparów
4 gałązki bazylii

Mięso opłukać, osuszyć. Każdy plaster cienko rozbić. Oprószyć niewielka ilością ziołowego pieprzu.

Na dużej patelni rozgrzać olej z bazylią i cytryną. Usmażyć kawałki mięsa po ok. 3 minuty z każdej strony (mniejsze 2 minuty). Zdjąć z patelni na talerz, oprószyć solą. Przykryć folią aluminiową, przechowywać w cieple.

Z gałązek bazylii oberwać listki (łodyżek nie wyrzucać) pokroić w cienkie paski. Do sosu potrzebne będzie ok. 1 łyżka posiekanych listków. Resztę zachować do dekoracji.

Na patelnię po smażeniu mięsa wlać wino, dodać rozgniecione w dłoniach łodygi bazylii. Całość zagotować, gotować ok. 6 minut. Dolać śmietankę, podgrzewać jeszcze 2 minuty. Doprawić do smaku. Jeżeli mięso zbyt wystygło, podgrzać je w sosie, ale już nie gotować.

Do sosu dodać kapary i posiekaną bazylię, wmieszać. Od razu podawać.


Smacznego!



Ten przepis znajdziecie w e-booku powstałym w wyniku współpracy z serwisami Z pierwszego tłoczenia oraz Fooder.



Tartinki z pastą z gotowanego kurczaka





Tartinki z pastą z gotowanego kurczaka

Tartinka wywodzi się ze Skandynawii. Jest to rodzaj małej kanapki, która ze względu na rozmiar i wygodę podania jest serwowana w formie przystawki na imprezach z bufetem w formie szwedzkiego stołu. Składa się z jednej warstwy pieczywa, na której układa się dodatki (np. sery, pasty, jaja, ryby, wędliny). Tartinki obowiązkowo powinny się ładnie prezentować i apetycznie wyglądać. Mam nadzieję, że oceniając moje tartinki uznacie te warunki za spełnione. ;)


Składniki na 12-16 sztuk:

250 g ugotowanego mięsa kurczaka
3-4 łyżki naturalnego serka śmietankowego
8 czarnych oliwek
mała garść listków bazylii
1 łyżka oleju Kujawski z bazylią i cytryną
1 łyżka ostrej musztardy
1 łyżeczka miodu
4-5 kromek ciemnego pieczywa (np. pumpernikiel)
sól i pieprz do smaku

dodatkowo do dekoracji
12-16 czarnych oliwek
12-16 małych listków bazylii

Wszystkie składniki zmiksować na gładką pastę, doprawić solą i pieprzem. Schłodzić przez 1 godzinę w lodówce.

Chleb pokroić na małe kawałki wycinając dowolne kształty. Na każdy kawałek, łyżeczką lub za pomocą rękawa cukierniczego, nałożyć porcję pasty. Przed podaniem udekorować oliwką i listkiem bazylii.


Smacznego!



Ten przepis znajdziecie w e-booku powstałym w wyniku współpracy z serwisami Z pierwszego tłoczenia oraz Fooder.



Kotlety mielone z nadzieniem





Kotlety mielone z nadzieniem

Kotlety mielone znają chyba wszyscy, chociaż niektórzy uważają je za zbyt pospolite i nudne danie. Jednak wystarczy trochę podkręcić ich smak kilkoma dodatkami, by zyskać zupełnie odmienione mielone.


Składniki dla 4 osób:

500 g mielonej wieprzowiny
300 g mielonej wołowiny
1 ½ suszonego oregano
4 bułki tartej zalane 4 łyżkami wody
1 mielonej słodkiej papryki
½ soli morskiej
¼ świeżo mielonego czarnego pieprzu
2 jaja
4-6 łyżek zimnej wody
3 łyżki bułki tartej wymieszane z 2 łyżkami mąki (do panierowania)

Nadzienie:
150 g sera typu feta
12 czarnych oliwek
½ żółtej papryki
8 połówek suszonych pomidorów
½ łyżeczki suszonego oregano
1 mały ząbek czosnku
1 łyżka oleju Kujawski z pomidorami, czosnkiem i bazylią

Ser pokroić w kostkę, przełożyć do miski. Oliwki, paprykę i pomidory, pokroić w niewielkie kawałki. Dołożyć do sera. Dodać przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku i olej. Wszystkie składniki wymieszać, odstawić na bok.

Mięso dokładnie wyrobić z przyprawami, bułką i jajkami. Na koniec po trochu dodawać wodę. Dobrze wyrobiona masa mięsna nie powinna się kleić ani do miski, ani do rąk.

Piekarnik rozgrzać do 180°C.

Z masy oderwać kawałek mięsa, rozpłaszczyć. Na środku ułożyć porcję nadzienia, zlepić brzegi, uformować kotlet. Każdy kotlet panierować w przygotowanej mieszance. Gotowe kotlety obsmażyć na rumiano na oleju, ułożyć w naczyniu żaroodpornym. Piec w rozgrzanym piekarniku przez 15 minut.


Smacznego!



Ten przepis znajdziecie w e-booku powstałym w wyniku współpracy z serwisami Z pierwszego tłoczenia oraz Fooder.



Steki wołowe z grilla marynowane w whiskey





Steki wołowe z grilla marynowane w whiskey

Dzisiaj mam dla Was specjalny post. Jest to pierwszy z dziesięciu przepisów, które przygotowałam w ramach współpracy z serwisem Z pierwszego tłoczenia. Już niedługo będziecie mogli znaleźć go w ebooku, którego miałam przyjemność być współautorką. Wszystkie przepisy z ebooka będą dostępne również w serwisie Fooder, do którego serdecznie zapraszam.
Tematem przewodnim ebooka będą mięsa, więc na początek polecam danie dla prawdziwych mięsożerców z krwi i kości. Steki. Wolicie krwiste, medium, czy wysmażone? W razie potrzeby poniżej załączam ściągawkę.


Składniki dla 2 osób:

2 steki wołowe po ok. 300g
3 łyżki whiskey
3 łyżki oleju Kujawski z czosnkiem
4 gałązki tymianku
3 lekko rozgniecione ziarna czarnego pieprzu
40 g masła
½ ząbka czosnku

Whiskey wymieszać z olejem, dodać 3 gałązki tymianku i pieprz. Steki ułożyć w naczyniu, zalać marynatą, wetrzeć ją w mięso. Przykryć, odstawić do lodówki na noc.

Steki wyjąć min. 2 godziny przed grillowaniem.

Masło rozetrzeć z listkami z czwartej gałązki tymianku i czosnkiem, doprawić solą. Mocno schłodzić.

Mięso tuż przed grillowaniem oprószyć solą od strony, którą układamy na ruszcie. Steki grillować na rozgrzanym ruszcie po 3 minuty z każdej strony, lub krócej/dłużej według upodobań. (wskazówki poniżej)

Gotowe steki odłożyć na bok na zimną kratkę na 3 minuty, żeby krew i soki wewnątrz mięsa zostały równomiernie rozprowadzone. Podawać z masłem ziołowym.

Jak grillować?
Aby sprawdzić stopień wysmażenia steku można użyć obu dłoni . Palcem wskazującym prawej dłoni lekko wciskamy poduszkę mięśniową pod kciukiem lewej dłoni. Ugięcie się pod palcem wskazującym mięśnia odpowiada uginaniu się grillowanego steku.
1. Blue (surowy w środku) – Palce lewej dłoni są luźne, nie stykają się ze sobą.
2. Rare (krwisty) – wciskamy poduszkę mięśniową przy złączonym opuszkami kciuku i palcu wskazującym.
3. Medium rare (średniokrwisty) – stykamy ze sobą opuszki kciuka i środkowego palca lewej dłoni.
4. Medium (średniowysmażony) - stykamy ze sobą kciuk i palec serdeczny lewej dłoni.
5. Well done(wysmażony) – stykamy ze sobą kciuk i mały palec lewej dłoni.


Smacznego!



Ten przepis znajdziecie w e-booku powstałym w wyniku współpracy z serwisami Z pierwszego tłoczenia oraz Fooder.



Kotlety jajeczne





Kotlety jajeczne

Jajka, to jeden z podstawowych składników w mojej kuchni. Oprócz wartości odżywczych cenię je za to, że można z nich przygotować dosłownie każdy posiłek. Od śniadania, przez obiad i deser, aż do kolacji. Dzisiaj jaja w roli głównej wystąpią w kotletach. Dla wielu osób to smaki dzieciństwa, dla mnie wspomnienie czasów studenckich. :)
Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji spróbować kotletów z jajek, to podpowiem, że smakują podobnie jak jajka faszerowane. Jeżeli ich też nie próbowaliście, to mogę już tylko zachęcić do przygotowania jednego lub drugiego dania.
Kotlety jajeczne można podać na ciepło z dowolnymi dodatkami, np. kaszą jaglaną i sałatką pomidorową (polecam), młodymi ziemniaczkami, szparagami i delikatnym sosem chrzanowym. Na zimno sprawdzą się na śniadanie.


Składniki na 8 sztuk:

7 jajek
1 mała cebula
1 łyżka śmietany
2 łyżeczki musztardy (u mnie sarepska lub stołowa)
3 łyżki posiekanej natki pietruszki i koperku
2-3 łyżki bułki tartej + tyle samo do panierowania
sól i pieprz do smaku
dodatkowo
2-3 łyżki bułki tartej do panierowania
2 łyżki klarowanego masła do smażenia

Małże z lubczykiem i chili





Małże z lubczykiem i chili

Walentynek co prawda nie obchodzę, ale tak mi się skojarzyło. Może dlatego, że składniki, to głównie afrodyzjaki. Oczywiście poza czosnkiem i cebulą ;) Proste, szybkie i pyszne. Nic więcej dodać nie mogę. Przepis całkowicie nieksiążkowy, ale sprawdzony. Polecam wszystkim miłośnikom owoców morza ;) Dajcie znać jak na Was podziałało :D


Składniki dla 2 osób jako danie główne lub dla 4 jako przystawka:

1 kg świeżych małży
1-2 szalotki
2 ząbki czosnku
2 klarowanego masła
½ papryczki chili (posiekanej)
6 lubczyku(+ opcjonalnie kilka do dekoracji)
½ pęczka posiekanej natki pietruszki
150 ml białego wina
100 ml śmietanki 30%
szczypta soli morskiej

Świeże małże powinny mieć zamknięte muszle. Jeżeli są otwarte należy postukać skorupką o blat lub lekko je ścisnąć. Te, które się zamkną są żywe, czyli świeże. Czasami trzeba chwilę poczekać lub postukać drugi raz. Jeżeli muszle pomimo stukania się nie zamkną, nie nadają się do jedzenia i mogą wywołać zatrucie. Małże z uszkodzonymi muszlami również należy wyrzucić.

Przebrane małże wyszorować, nożem zeskrobać wszystkie narośla, oderwać wiszące nitki ("brody"). Opłukać pod bieżącą zimną wodą i osuszyć.

Szalotkę i czosnek obrać, posiekać. Masło roztopić w szerokim rondlu, dodać szalotkę, czosnek i chili, oprószyć solą. Poddusić, nie rumieniąc.

Dodać wino, śmietankę i gałązki lubczyku. Gotować na średnim ogniu ok. 3-4 minuty.

Dodać małże, przykryć, potrząsnąć rondlem. Gotować 4-5 minut, aż wszystkie małże się otworzą (nie należy czekać dłużej niż 6 minut). Podczas gotowania potrząsnąć jeszcze raz rondlem, żeby małże równomiernie się ugotowały. Posypać natką pietruszki. Podawać od razu z dużym kawałkiem bagietki do maczania w sosie.

Ważne! Po ugotowaniu należy sprawdzić, czy wszystkie skorupki się otworzyły. Te, które pozostały zamknięte - wyrzucamy.


Smacznego!



Przepis dodaję do akcji
Walentynkowe menu Owoce morza Walentynki. Czym TO się je? 11-17.02.2015


Tymiankowe rillettes z gęsi z jabłkową nutą





Tymiankowe rillettes z gęsi z jabłkową nutą

Rillettes jest smarowidłem z kuchni francuskiej. W dużym uproszczeniu to coś pomiędzy pasztetem, a smalcem. Klasyczne przyrządzane jest z wieprzowiny (Rillettes de porc), ale można użyć również innego mięsa. Ja wybrałam gęś, która po długotrwałej kąpieli w tłuszczu zamieniła się w boski specjał. Mięso stało się delikatne, mięciutkie i rozpływające w ustach. Dodatek cydru i soku jabłkowego nadał mu lekko słodki aromat.

Rillettes można podawać na co dzień, ale jest tak dobre, że sprawdzi się także na święta lub przyjęcia. Można podawać z bagietką jako przystawkę, ale doskonale smakuje również jako okrasa do pieczonych ziemniaków lub farsz do pierożków. Dodatkiem do takich smarowideł najczęściej jest też ogórek kiszony, ale zamiast niego można podać jabłko smażone w karmelu. To naprawdę pyszne połączenie. Polecam.

Przy okazji z wielką radością mogę Was poinformować, że ten przepis został nagrodzony w ramach akcji "Czas na gęsinę" i zdobył III nagrodę w konkursie „Przepis na potrawę z gęsiny z polskimi jabłkami”. Jest to dla mnie duże wyróżnienie, zwłaszcza, że w konkursie brali udział również zawodowi kucharze. Oczywiście musi być jakaś równowaga i dlatego jest mi też trochę wstyd, że spóźniłam się na galę wręczania nagród. ;) Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć z imprezy, ale degustacja potraw z gęsiny niezapomniana.


Składniki:

1,2 - 1,5 kg mięsa gęsi (np. nogi, skrzydła, szyja) ze skórą i tłuszczem
400 g surowego tłustego boczku wieprzowego z podbrzusza tzw. brzuszka
400 g czystego smalcu z gęsi
100 ml soku jabłkowego
100 ml cydru
5 ziaren ziela angielskiego
4 liście laurowe
2 goździki
szczypta cynamonu
3-4 gałązki świeżego tymianku
4 ząbki czosnku
sól i pieprz

Ziele angielskie, liście laurowe, goździki, cynamon, przełożyć do moździerza, lekko roztłuc. Czosnek obrać, pokroić w plasterki.

Mięso natrzeć przyprawami, przełożyć do miski. Obłożyć czosnkiem w plasterkach i gałązkami tymianku, zalać sokiem jabłkowym. Miskę przykryć folią spożywczą, wstawić na noc do lodówki.

Następnego dnia mięso pokroić na mniejsze kawałki. Smalec roztopić w garnku z grubym dnem. Ułożyć w nim pokrojone mięso, dolać cydr, wymieszać. Przykryć i gotować na małym ogniu kilka godzin (mniej więcej 4-6), aż do momentu, gdy z boczku wytopi się tłuszcz, a mięso gęsi będzie się rozpadać po dotknięciu widelcem.

Odstawić do lekkiego ostudzenia.

Na dużej misce ułożyć sito. Na sito przełożyć partie mięsa (zachowując spływający tłuszcz). Przyprawy usunąć. Mięso podzielić na pojedyncze włókna (najlepiej rozcierając je palcami) i układać luźno w słoikach lub ceramicznych naczyniach. Uważać, żeby do mięsa nie dostały się kawałki przypraw. Mięso zalać zebranym w misce tłuszczem. Odstawić w chłodne miejsce, aby tłuszcz zastygł.

Rillettes przechowywać w lodówce, przed podaniem ocieplić do temperatury pokojowej.


Smacznego!

Przepis zdobył nagrodę w ramach akcji "Czas na gęsinę".

Gwiazdy

REKLAMA