Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szparagi mimoza



Witajcie!

Szparagowy sezon w pełni, więc wypadałoby, aby an pełnym talerzu, też pojawił się jakiś przepis właśnie ze szparagami w roli głównej. Nie wiem jak u Was, ale w Trójmieście ostatnio jest upalna pogoda, co nie zachęca do dań na gorąco. Dlatego też dzisiejszy przepis będzie wymagał użycia jedynie tyle ciepła ile to konieczne. ;) Ja szparagi opiekłam je na patelni, ale można je również tradycyjnie ugotować w osolonej wodzie. Można też (a nawet najlepiej by było) przenieść się w plener i szparagi zgrillować.
Taka wersja szparagów jest często serwowana na przystawkę lub jako dodatek do dania głównego, ale ja polecam także na śniadanie lub kolację z kawałkiem pełnoziarnistego pieczywa.


Szparagi mimoza


Składniki na 2 porcje:

1 duży pęczek szparagów
1-2 jaja ugotowane na twardo
3 łyżki oliwy
½-1 łyżka soku z cytryny lub białego octu winnego
1 łyżeczka ostrej musztardy , u mnie dijon
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
sól i pieprz do smaku

Szparagi umyć, oderwać zdrewniałe końcówki, obrać dolne części łodygi (ok.4-5 cm).* Patelnię posmarować oliwą, wrzucić szparagi i oprószyć solą. Szparagi opiec, aż lekko zmiękną ale nadal pozostaną chrupiące. Zdjąć z patelni i odstawić do przestudzenia.

Przygotować sos winegret. W małym słoiczku (typu twist) umieścić oliwę, sok z cytryny lub ocet, musztardę i pietruszkę. Słoiczek szczelnie zakręcić i mocno wstrząsnąć, tak aby wszystkie składniki się połączyły i powstał jednolity sos.

Jajka obrać i pokroić w kostkę. Na półmisku ułożyć zimne szparagi, polać przygotowanym sosem i posypać posikanymi jajkami.


Smacznego!

*Jeżeli skórka jest cieniutka, to nie obieramy.


Chleb z ziemniakami



Witajcie :)

Dzisiaj prosty przepis na prosty pszenny chleb. Nie potrzeba tu zakwasu, ale ugotowanych ziemniaków (najlepiej z poprzedniego dnia). Dzięki nim chlebek dłużej zachowa świeżość. Jak długo dokładnie nie wiem, bo zazwyczaj trzeciego dnia już go nie ma.

Przepis znalazłam u Magdy (a pochodzi z książki "O chlebie" w grudniu Elizy Mórawskiej) i od tamtej pory piekłam ten chleb kilkakrotnie. Za każdym razem jest delikatny i lekko wilgotny. Jeżeli zostały Wam ziemiaki z obiadu, przekonajcie się sami.


Chleb z ziemniakami
drukuj przepis

Składniki dla 4 osób:

500 g mąki (użyłam chlebowej typ 1050)
7 g suchych drożdży
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli
130-150 g tłuczonych ziemniaków (z poprzedniego dnia)
3 łyżki oliwy
woda do spryskania piekarnika lub kostki lodu

Mąkę przesiać do miski, wymieszać z drożdżami, cukrem i solą. Dodać ziemniaki i oliwę, wyrabiać do momentu, aż ciasto będzie gładkie i sprężyste.

Wyrobione ciasto przykryć ściereczką, odstawić do wyrośnięcia na 1 godzinę.

Foremkę do pieczenia chleba wysmarować masłem i oprószyć mąką lub wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto przełożyć do przygotowanej foremki, przykryć ściereczką i ponownie odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia.

Piekarnik rozgrzać do 240°C. Wierzch chleba oprószyć mąką.

Zwykłą blaszkę wsunąć na dolny poziom piekarnika, wsypać na nią 1/2 szklanki kostek lodu. Na wyższy poziom wsunąć kratkę i ustawić na niej formę z chlebem.

Po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 210°C, piec chleb jeszcze 20-25 minut, aż będzie rumiany.

Upieczony chleb wyjąć z formy, wystudzić na kratce.


Smacznego!



Faworki wybijane



Witajcie :)

Faworki zwane również chrustem, to jeden z tradycyjnych przysmaków na tłusty czwartek. Ja w dzieciństwie nazywałam je morszczynem ze względu na pęcherzyki powietrza w usmażonym cieście. ;)

Takie właśnie powinny być domowe faworki - lekkie i chrupiące. To jednak wymaga siły, żeby ciasto było odpowiednio napowietrzone. Przygotowanie ciasta na faworki nie jest trudne, ale trochę praco- i czasochłonne. Jednak warto zrobić je chociaż ten jeden raz w roku.




Faworki wybijane

Podobno idealny faworek ma wymiary ok.2 x 12 cm. Ja osobiście wolę trochę mniejsze.


Składniki dla 4 osób:

400 g mąki + 20 g dodatkowo
6 żółtek
6 łyżek śmietany
2 łyżki rumu, wódki lub 1 łyżka spirytusu
¼ łyżeczki soli
cukier puder do oprószenia
800 g smalcu lub olej do smażenia

Mąkę (400g) przesiać do miski, dodać żółtka, śmietanę, alkohol i sól. Dobrze wyrobić (można mikserem z hakiem). Przełożyć na oprószony mąką blat i "męczyć" - wybijać wałkiem, energicznie ugniatać przez ok. 30 minut.

Ciasto włożyć do woreczka, odłożyć na bok na 15 minut, żeby odpoczęło.

Po tym czasie ciasto podzielić na kilka części. Rozwałkować porcję ciasta, jeżeli trzeba delikatnie podsypując mąką. Pociąć na paski o szerokości 2-3 cm, a następnie ukośnie na kawałki 8-10 cm.

Na środku każdego paska zrobić niewielkie nacięcie, przeciągnąć połowę paska przez dziurkę. Powinno być tak, że połowa paska jest na lewą stronę, a połowa na prawą stronę.

Po wykorzystaniu pierwszego kawałka, tak samo zużyć kolejne.

Przygotowane faworki odkładać i przykryć ściereczką.

W garnku rozgrzać smalec lub olej do 180°C. Wrzucać po kilka faworków na raz, po chwili przewrócić na drugą stronę. Usmażone faworki odkładać na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem do odsączenia. Następnie przełożyć na duży talerz i oprószyć cukrem pudrem.


Smacznego!



Boże Narodzenie 2018



Kochani!

Życzę Wam Wspaniałych Rodzinnych Świąt.

Niech będą pełne ciepła i radości!


Keks staropolski (dojrzewający)



Keks staropolski (dojrzewający)

Witajcie :)

Keks to pierwsze ciasto, które mogłabym skreślić z listy propozycji świątecznych wypieków. Od bardzo dawna nie jadłam takiego, który by mi smakował. Jeszcze z dzieciństwa pamiętam keks Babci Tosi, który był pyszny. Później Mama go robiła, ale nie miał szans, żeby przebić sernik i z czasem jak już keks się pojawiał, to kupiony w sklepie. Zawsze trochę przerażały mnie w nim te kolorowe owoce. Smak też nie podchodził. I tak keksy przestały się pojawiać w naszej rodzinie na Święta. Kilka razy próbowałam coś upiec, ale ciasto wychodziło takie sobie. Doszłam do wniosku, że może po prostu ja nie lubię tego rodzaju ciasta i tyle. Jednak w tym roku odszukałam taki babciny przepis na keks, który po upieczeniu musi chwilę dojrzeć i wiecie co? Jest naprawdę dobry. :)



Składniki na 1 formę:

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej
500 g bakalii, u mnie:
100 g rodzynek
100 g suszonej żurawiny
100 g suszonych moreli
50 g suszonych wiśni
50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
50 g uprażonych orzechów włoskich
50 g uprażonych i obranych ze skórki orzechów laskowych
250 g masła
200 g drobnego cukru
4 jaja
50 g miodu
250 g mąki tortowej (użyłam orkiszowej)
50 g mielonych migdałów
1½ łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
skórka z cytryny (najlepiej bio)
50 ml ciemnego rumu

Formę na keks wysmarować masłem i oprószyć mąką.

Przygotować bakalie. Morele pokroić w kostkę. Żurawinę i wiśnie na połówki (jeżeli były suszone w całości) Orzechy grubo posiekać. Wszystkie bakalie przełożyć do miski dodać skkórkę otartą z cytryny i 2 łyżki mąki. Dokładnie wymieszać, odstawić na bok.

Pozostałą mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, wymieszać z solą i migdałami, odstawić na bok.

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać po jednym jajka, za każdym razem dokładnie miksując przed dodaniem kolejnego. Na tym etapie masa może wyglądać na zwarzoną, czym nie należy się kompletnie przejmować.

Do masy maślano-jajecznej dodać miód, zmiksować. Następnie dodać mąkę i krótko wymieszać szpatułką - tylko do połączenia.

Do ciasta dodać rum i bakalie, wymieszać.

Ciasto przełożyć do przygotowanej keksówki. Ciasto piec w 150°C przez ok. 90 minut - do suchego patyczka.

Zostawić w uchylonym piekarniku na 15 minut. Następnie wystudzić na kratce, wyjąć z formy.

Keks zawinąć w papier lub ściereczkę i odłożyć na 3-6 dni, żeby skruszał i przeszedł smakiem bakalii.

Przed podaniem dodatkowo można polukrować lub posypać cukrem pudrem.


Smacznego!