Brownie z wiśniami (bezglutenowe)
Nie wiem jak u Was, ale u mnie ostatnie tygodnie upłynęły bardzo pracowicie. Mam nadzieję, że wynikami niektórych projektów będę mogła niedługo się pochwalić. Na razie jednak czas na zasłużony odpoczynek z kawałkiem brownie. Niesamowite, że to ciężkie gliniaste ciasto, a właściwie zakalec tak dobrze regeneruje.
Najgorszym pomysłem na jaki mogłam wpaść, to upieczenie tego ciasta wieczorem. Takie ciepłe brownie jest po prostu oszałamiająco dobre. To absolutnie uniemożliwia pozostawienie go do rana w nienaruszonym stanie. Przyznam się otwarcie, że mój czekoladowy nałóg obudził mnie w nocy i poszłam po jeszcze jeden kawałeczek... No dobra dwa. Ale malutkie. I tylko wrodzona skromność nie pozwala mi napisać, że to brownie jest najlepsze na świecie. ;)
Najgorszym pomysłem na jaki mogłam wpaść, to upieczenie tego ciasta wieczorem. Takie ciepłe brownie jest po prostu oszałamiająco dobre. To absolutnie uniemożliwia pozostawienie go do rana w nienaruszonym stanie. Przyznam się otwarcie, że mój czekoladowy nałóg obudził mnie w nocy i poszłam po jeszcze jeden kawałeczek... No dobra dwa. Ale malutkie. I tylko wrodzona skromność nie pozwala mi napisać, że to brownie jest najlepsze na świecie. ;)
Składniki:
350 g gorzkiej czekolady225 g masła
220-250 g jasnego cukru trzcinowego
5 jajek
1 łyżka amaretto lub wiśniówki
80 g mąki gryczanej
80 g mielonych migdałów
szczypta soli
40 g kakao
320 g wiśni bez pestek (użyłam nieco rozmrożonych, osączonych na sitku)









