Chleb zmarłych (Pan de Muerto)

04 listopada 2015



Nagietki, świece, jedzenie, mariachis, taniec, radość i tequila - tak świętuje się Dzień Zmarłych w Meksyku. W Polsce popadamy w zadumę wspominając bliskich, których już przy nas nie ma. Sam temat śmierci często budzi lęk i smutek. Zupełnie inaczej wygląda to w Meksyku. Tam śmierć została zaakceptowana jako nieodłączny element życia. Ludzie nie boją się śmierci, ale próbują ją oswoić w życiu codziennym. Żałoba i radość, tragedia i zabawa w Dniu Zmarłych (czyli Día de los Muertos) nie wykluczają się, ale są ze sobą mocno połączone.

W meksykańskiej tradycji przyjmuje się, że podczas Zaduszek dusze zmarłych wracają do grobów. W nocy z 31 października na 1 listopada na ziemię przychodzą dusze zmarłych dzieci. Odchodzą około południa ustępując miejsce dorosłym zmarłym. Ci natomiast na ziemi pozostaną do 2 listopada.
Każdy grób w tym czasie powinien być umyty, udekorowany w kwiaty i świece. To akurat też znamy. Jednak w meksykańskich Zaduszkach jest jeszcze kilka ciekawostek.
W czasie gdy zmarli przebywają na ziemi trzeba z nimi ucztować. Dlatego Meksykanie przynoszą na cmentarz jedzenie, napoje (najlepiej tequilę), czasem nawet ulubione przedmioty zmarłych. Na cmentarzu pojawiają się także mariachis, których zadaniem jest granie ulubionych piosenek zmarłego. Wszystko to ma wywołać miłe wspomnienia z życia tych, których już nie ma. Właściwie uczczeni umarli odnajdą spokój i powrócą na ziemię za rok.




Jedną z wielu tradycji Zaduszek są liczne stragany ustawione dookoła cmentarza, gdzie można kupić np. las calaveritas de dulce, czyli małe trupie czaszki z cukru i czekolady. Czasem na czole calaveritas wypisane są imiona. Mogą być one ozdobą lub po prostu do zjedzenia. Innym tradycyjnym daniem podawanym podczas Zaduszek w Meksyku są smażone koniki polne. Po zakończonym święcie mają one odwieźć dusze zmarłych do nieba. Jednak ja mam dla Was jeszcze inny, choć również tradycyjny przepis na chleb zmarłych, czyli pan de muerto.


Chleb zmarłych (Pan de muerto)
Pan de muerto, to prosty wypiek udekorowany kawałkami tego samego ciasta, z którego był przygotowany, uformowanymi na kształt kości. Jego wadą jest to, że ciasto drożdżowe musi kilkakrotnie rosnąć, co wymaga czasu. Warto jednak chociaż raz spróbować. Chlebki są dość puszyste, delikatnie słodkie. Moje akurat pachną cynamonem.
W oryginalnym przepisie z tej ilości ciasta przygotowuje się 2 chleby. Dla mnie takie były zbyt duże, więc podzieliłam ciasto na 4 części.


Składniki:

2¼ łyżeczki suszonych drożdży
2/3 szklanki letniegomleka plus 2 łyżki
4 szklanki mąki pszennej chlebowej(typ 750, ale 650 też może być)
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka soli (dałam niepełną)
1 łyżeczka cynamonu
4 jajka, lekko ubite
1 szklanka masła w temperaturze pokojowej (ok. 110g) pokrojonego w niewielkie kostki

Dodatkowo na wierzch
1/4 szklanki masła
1/2 szklanki cukru

Drożdże rozpuścić w 2 łyżkach mleka. Dodać 1/3 szklanki mleka i 1/2 szklanki mąki. Dobrze wymieszać (ciasto powinno być klejące i gładkie), odstawić w ciepłe miejsce na 20-30 minut.

Pozostałą mąkę wsypać do miski. Dodać cukier, sól, cynamon. Wymieszać. Dodać jajka, resztę mleka i zaczyn. Miksować na niskich obrotach (końcówką z hakiem do zagniatania ciasta lub wyrabiać ręcznie) dopóki składniki nie zaczną się łączyć. Stopniowo dodawać masło, zwiększając prędkość do średniej. Ciasto będzie klejące, ale należy powstrzymać się przed dodaniem większej ilości mąki.

Ciasto wyrabiać 10-15 minut, aż stanie się miękkie i zacznie odchodzić od ścianek miski. Jeżeli po 15 minutach wyrabiania ciasto będzie w dalszym ciągu mocno klejące, można dodać trochę mąki (ale w sumie nie więcej niż 1/3 szklanki).

Dużą miskę natłuścić olejem lub masłem, włożyć do niej ciasto. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (1-1,5 godziny).

Po tym czasie uderzyć raz pięścią w środek ciasta, zebrać boki razem. Odwrócić tak, aby spód był teraz na wierzchu. Przykryć miskę folią spożywczą. Schłodzić w lodówce przez minimum 4 godziny (można przez noc). Schłodzenie ciasta powoduje łatwiejsze formowanie.

Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki, zamienić folię na czystą szmatkę. Odstawić do ocieplenia i wyrośnięcia na 1 godzinę.

Z ciasta odciąć kawałek wielkości dużej limonki. Odłożyć do formowania "kości".

Pozostałe ciasto podzielić na 4 części. Z każdej porcji uformować kulę, mocno spłaszczyć dłonią.

Z ciasta odłożonego na kości oderwać 4 kulki wielkości gumy do żucia i odłożyć na bok na później. Pozostałe odłożone ciasto podzielić na 8 części. Rolować dłonią wałki od środka na zewnątrz. Kości powinny być dłuższe niż przygotowane wcześniej płaskie chlebki.

Paski ciasta (kości) ułożyć na chlebkach na krzyż. Przykryć ściereczką i odstawić do podwojenia objętości (40-90 minut).

Piekarnik rozgrzać do 180C.

Odłożone kulki przykleić za pomocą wody na środku chlebków, w miejscu skrzyżowania pasków.

Piec 20-30 minut (aż będą mieć równy złoto-brązowy kolor). Następnie luźno przykryć folią aluminiową. Piec do czasu aż spód chlebków będzie brązowy (10-15 minut).

Wyjąć z piekarnika, przestudzić na kratce.

Masło roztopić w garnuszku. Cukier przesypać na talerz. Pędzelkiem dokładnie posmarować masłem lekko przestudzone chlebki, następnie odwrócić i zanurzyć w cukrze (można też obsypać). Ja przygotowałam tak tylko dwa, a dwa posmarowałam jedynie masłem. Były wystarczająco słodkie.


Smacznego!



Przepis na podstawie "My sweet Mexico" Fany Gerson

16 komentarzy:

  1. Ten chlebek wygląda rewelacyjnie! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy wpis. Sporo ostatnio o tym czytałam ;) u mnie,, z tej okazji,, zaduszkowe słodycze i śląskie makrony :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie jest się dowiedzieć czegoś nowego. Muszę częściej zaglądać na Twój blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiedziałam, że pieką chleb na cześć zmarłych. Bardzo intrygująca tradycja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Również nie wiedziałam o takim chlebku. Ale dzięki Twojemu postowi dowiedziałam się czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chlebek super ale koników polnych bym nie zjadła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy o takim chlebku nie słyszałam, wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie wygląda ten chlebek. Nie słyszałam o nim wcześniej, ale chetnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zawsze możesz wypróbować przepis. :)

      Usuń

Miło mi, ze tu zaglądasz. :)

Jeśli myślisz, że dam się lubić, zapraszam ;)