Małże z lubczykiem i chili

14 lutego 2015







Walentynek co prawda nie obchodzę, ale tak mi się skojarzyło. Może dlatego, że składniki, to głównie afrodyzjaki. Oczywiście poza czosnkiem i cebulą ;) Proste, szybkie i pyszne. Nic więcej dodać nie mogę. Przepis całkowicie nieksiążkowy, ale sprawdzony. Polecam wszystkim miłośnikom owoców morza ;) Dajcie znać jak na Was podziałało :D


Składniki dla 2 osób jako danie główne lub dla 4 jako przystawka:

1 kg świeżych małży
1-2 szalotki
2 ząbki czosnku
2 łyżki klarowanego masła
½ zielonej papryczki chili (posiekanej)
6 gazłązeklubczyku (+ opcjonalnie kilka do dekoracji)
½ pęczka posiekanej natki pietruszki
150 ml białego wina
100 ml śmietanki 30%
szczypta soli morskiej

Świeże małże powinny mieć zamknięte muszle. Jeżeli są otwarte należy postukać skorupką o blat lub lekko je ścisnąć. Te, które się zamkną są żywe, czyli świeże. Czasami trzeba chwilę poczekać lub postukać drugi raz. Jeżeli muszle pomimo stukania się nie zamkną, nie nadają się do jedzenia i mogą wywołać zatrucie. Małże z uszkodzonymi muszlami również należy wyrzucić.

Przebrane małże wyszorować, nożem zeskrobać wszystkie narośla, oderwać wiszące nitki ("brody"). Opłukać pod bieżącą zimną wodą i osuszyć.

Szalotkę i czosnek obrać, posiekać. Masło roztopić w szerokim rondlu, dodać szalotkę, czosnek i chili, oprószyć solą. Poddusić, nie rumieniąc.

Dodać wino, śmietankę i gałązki lubczyku. Gotować na średnim ogniu ok. 3-4 minuty.

Dodać małże, przykryć, potrząsnąć rondlem. Gotować 4-5 minut, aż wszystkie małże się otworzą (nie należy czekać dłużej niż 6 minut). Podczas gotowania potrząsnąć jeszcze raz rondlem, żeby małże równomiernie się ugotowały. Posypać natką pietruszki. Podawać od razu z dużym kawałkiem bagietki do maczania w sosie.

Ważne! Po ugotowaniu należy sprawdzić, czy wszystkie skorupki się otworzyły. Te, które pozostały zamknięte - wyrzucamy.


Smacznego!



Przepis dodaję do akcji
Walentynkowe menu Owoce morza Walentynki. Czym TO się je? 11-17.02.2015


8 komentarzy:

  1. Dostaje czasami malze w makaronie ' z owocami morza'...
    W sasiedztwie osmiornic i innych zyjatek...
    Czy je kocham?
    Nie za bardzo prawde mowiac!
    Ale przyznaje - Twoje wygladaja o niebo bardziej apetycznie!
    :)

    Dziekuje za udzial w akcji walentynkowej na Mikserze!
    Kasia
    www.lejdi-of-the-house.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z owocami morza tak już jest. Jedni je uwielbiają, inni niekoniecznie...;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Ostatnio zasmakowałam w małżach, te chętnie bym skosztowałą :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepis jest bardzo prosty, polecam do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, ze tu zaglądasz. :)

Jeśli myślisz, że dam się lubić, zapraszam ;)