Pierniczki na choinkę

22 grudnia 2015

Pierniczki na choinkę



Przepis miałam podać wcześniej, ale wiecie jak jest - świąteczny zawrót głowy i mnóstwo spraw do załatwienia. Tak, czy inaczej gorąco polecam Wam przepis na pierniczki na choinkę. Doskonale zachowują kształt i są idealne do dekoracji. Cienkie są raczej kruche, ale żeby były miękkie można wykroić je na 5-6 mm. Są idealne do jedzenia od razu. A przepis na pierniczki last minute, które są miękkie od razu jest tutaj- klik


Przy okazji wszystkim czytelnikom bloga Pełny talerz życzę radosnych, pogodnych, rodzinnych i pełnych magii Świąt Bożego Narodzenia!

Składniki:

350-400 g mąki
1 łyżeczka sody
2 łyżki przyprawy do piernika
120 g cukru trzcinowego (zmielonego na puder)
140 g miodu
20 g syropu z buraków lub melasy (tylko dla koloru, można zastąpić miodem)
1 jajo
1 żółtko
100 g masła
(roztopionego)

Mąkę (350g) przesiać z sodą i przyprawami, wymieszać z cukrem pudrem. Zrobić dołek. Wlać miód i syrop z buraków lub melasę, jajko i żółtko. Dodać roztopione masło.`

Wyrobić gładkie lśniące ciasto. Jeżeli będzie bardzo lepiące można dodać jeszcze nieco mąki (w sumie nie powinno być więcej niż 400g). Ciasto stężeje jeszcze w lodówce. Przykryć, schłodzić przez godzinę (lub dłużej - do dwóch tygodni).

Ciasto rozwałkować cienko na 2-3 mm. Wykroić pierniczki. W każdym zrobić słomką lub wykałaczką dziurkę. Ciastka układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i oprószonym mąką.

Piec w 165°C z termoobiegiem (175°C bez) przez 8-10 minut. Żeby pierniczki były błyszczące tuż po upieczeniu można posmarować je roztrzepanym jajkiem lub białkiem z łyżką mleka. Wystudzić na kratce.

Pierniczki z szybką
Po wykrojeniu wybranego kształtu pierniczek przełożyć na blachę. W środku wyciąć dziurkę i wsypać pokruszone landrynki. Piec w 150°C przez 8-10 minut. Po upieczeniu od razu ostrożnie zamieszać rozpuszczone landrynki wykałaczką, żeby pozbyć się bąbelków. Zostawić na blasze do wystudzenia


Smacznego!



Lukier do pierników

19 grudnia 2015





Lukier do pierniczków

Lukrowane pierniczki, to bez wątpienia cudowna i pachnąca dekoracja świąteczna. Jest to także dobry pomysł na prezent. Pięknie zapakowane cieszą najpierw oko, a później podniebienie. Jednak zanim się za to zabierzecie warto wiedzieć, że jest to czasochłonne i "ciężkie" zajęcie. I jeszcze uzależniające i bardzo przyjemne. Właśnie dlatego, pomimo bardzo przeciętnych zdolności manualnych, spędzam po kilka godzin na wyciskaniu kropeczek, kreseczek lub innych zawijasów. Chociaż przyznam się też, że co roku pierwsze osiem pierniczków zupełnie mi nie wychodzi. Nie siedem, nie dziewięć, tylko właśnie osiem. Traktuję to jako rozgrzewkę dla palców i nadgarstka. Potem już jest lepiej do momentu aż linie, kropki i wszelkie inne ozdobniki zaczynają zlewać się w całość. Wtedy trzeba zrobić sobie przerwę. ;)

Do ozdabiania najlepszy będzie lukier na bazie cukru pudru i białka. Jeżeli boicie się surowych jajek, można je dokładnie umyć i sparzyć przez kilka sekund. Możecie użyć też pasteryzowanych białek w proszku (tym razem użyłam właśnie takich). Oprócz woreczków lub rękawów cukierniczych niezbędny podczas ozdabiania jest zwilżony ręcznik papierowy i wykałaczki lub metalowe szpile. Mogą się przydać również cieniutkie pędzelki, do poprawek. Na końcu dopisałam jeszcze kilka porad, które mogą się przydać przy lukrowaniu pierników.


Składniki:

2 białka
350-400 g cukru pudru
kilka kropel soku z cytryny lub wody

Białka umieścić w misce. Lekko spienić, ale nie ubijać. Cukier puder przesiać do drugiej miski. Do białek dodać połowę przesianego cukru. Ucierać do uzyskania gładkiej konsystencji. Jeżeli ucieramy mikserem, to na niskiej prędkości (u mnie max. 3/7).

Stopniowo dodawać pozostały cukier. Gdy zostanie go już niewiele, należy kontrolować gęstość lukru. Powinien być na tyle gęsty, żeby się nie rozpływał na boki. Można spróbować nałożyć porcję na "testowy" pierniczek. Jeżeli się rozpływa, trzeba dodać jeszcze trochę cukru pudru. Jeżeli się przerywa, dodajemy odrobinę soku z cytryny (po kropelce).

Utarty lukier powinien być błyszczący i całkowicie gładki. Bez grudek i wyczuwalnego cukru. Ucieranie do takiej konsystencji zajmuje ok. 15 minut.

Lukier przełożyć do foliowych rękawów cukierniczych lub mocnych woreczków (najlepsze są takie na mrożonki). Ważne, żeby woreczki miały ostry rożek, który łatwo będzie odciąć.

Gdy wszystko gotowe lukrujemy pierniczki.

Moje porady:
1. Ilość zużytego cukru pudru zależy od jego jakości i wielkości białek. Najlepszy jest super drobny cukier puder. Zawsze trzeba też cukier puder przesiać. Nie ma nic gorszego niż grudka, która utknie w dziurce tylki lub woreczka. Próbowałam różnych cukrów pudrów i dla mnie najlepszy do lukru jest Diamant.
2. Przy sprawdzaniu gęstości można odłożyć kilka łyżek lukru, który po 2-3 sekundach się rozpływa. Jest on dobry do wypełnienia dużych powierzchni.
3. Przy dodawaniu barwnika lukier może się trochę rozwodnić. Wtedy trzeba dodać jeszcze trochę cukru pudru.
4. Dobrym narzędziem do ozdabiania, szczególnie dla dzieci, są pojemniczki z dokręcaną końcówką z dziurką (takie pisaki bez wkładu), silikonowe strzykawki lub zwykłe dostępne w aptece (oczywiście bez igieł). Opcjonalnie można użyć też rożków zrobionych z pergaminu (podobno są dobre, ale ja z nimi sobie nie radzę i jestem upaprana lukrem bardziej, niż chłopcy).
5. Niewykorzystany lukier można przechować przez noc w temperaturze pokojowej. Obowiązkowo w szczelnym pojemniku lub woreczku.
6. Jeżeli odkładamy na chwilę rękaw z lukrem, końcówkę owijamy zwilżonym ręcznikiem papierowym. Zapobiega to wysychaniu i zapchaniu końcówki.
7. Jeżeli w którymś momencie okaże się, że lukier jest zbyt gęsty, można dodać do niego dodać odrobinę (kilka kropel) wody lub soku z cytryny.
I kolejna polukrowana partia :)



Powodzenia :)

Placki z wędzoną makrelą i buraczkami

16 grudnia 2015





Placki z wędzoną makrelą i buraczkami





Składniki na 24-30 placków:

Placki
20 gświeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
500 ml mleka
2 jaja (osobno białka i żółtka)
200 g mąki pszennej lub orkiszowej
200 g mąki gryczanej
sól
50 g masła
masło klarowane lub olej do smażenia
1 duża wędzona makrela

Buraczki
4-5 niedużych buraczków (ok. 350 g)
3 łyżki masła klarowanego
sok z cytryny
sól

Krem chrzanowy
300 g kremowego serka
2-3 łyżki chrzanu lub więcej do smaku
1 łyżka posiekanego szczypioru + dodatkowo do posypania
sól
sok z cytryny (opcjonalnie)

Kaczka faszerowana grzybami

13 grudnia 2015





Kaczka faszerowana grzybami



Dzisiaj propozycja na świąteczny obiad - kaczka z farszem grzybowym. Kaczka ma chrupiącą skórkę i miękkie mięso, które łatwo odchodzi od kości. Bez wielu składników i udziwnień. Prosto pieczona, podlewana wywarem z pieczenia. U mnie podana klasycznie z kaszą gryczaną i buraczkami. Mimo to, z kaczki nie zrobił się zając ;) Dla początkujących z kaczkami dopisałam kilka uwag, które powinny pomóc.


Składniki dla 4 osób:

1 kaczka ok. 2kg
1 łyżeczka suszonego tymianku
1 łyżeczka suszonego majeranku
3-4 ziarna jałowca, rozgniecione
1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
1/2 łyżeczki mielonego pieprzu
sól (u mnie czubata łyżeczka)
2 łyżki klarowanego masła

Farsz
400 g małych pieczarek
200 g mieszanych grzybów leśnych (u mnie mrożone)
1 duża cebula
1 ząbek czosnku
3 łyżki klarowanego masła
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
2 kromki dobrej jakości chleba pszennego
sól i pieprz


Kaczkę opłukać wewnątrz i z zewnątrz zimną wodą, dobrze osuszyć. Ze środka wyciągnąć palcami nadmiar tłuszczu, odciąć kuper.

Wszystkie przyprawy wymieszać. Natrzeć kaczkę z zewnątrz i w środku. Ułożyć w naczyniu, przykryć. Odstawić na 12 godzin do lodówki.

Pół godziny przed pieczeniem kaczkę wyjąć z lodówki. Piekarnik nagrzać do 180°C.

Przygotować nadzienie. Pieczarki opłukać, pokroić na połówki lub ćwiartki. Grzyby pokroić na mniejsze kawałki. Cebulę i czosnek obrać, posiekać w kostkę. Na patelni rozgrzać 1 łyżkę masła, zeszklić cebulę. Dodać czosnek, pieczarki i grzyby, oprószyć solą. Podsmażyć ok. 7 minut. Dodać tymianek, doprawić do smaku. Pokruszyć chleb, wymieszać razem.

Wnętrze kaczki wypełnić farszem grzybowym. Zszyć lub spiąć wykałaczkami, związać udka.

Naczynie do pieczenia wysmarować masłem. Ułożyć w nim kaczkę piersią do dołu. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 30 minut. Obniżyć temperaturę do 160°C piec kolejne 30 minut, w tym czasie dwa razy podlewając mięso sosem z pieczenia. Kaczkę obrócić, piec 1 godzinę i 15 minut. W tym czasie często podlewać mięso sosem z pieczenia. W 3 łyżkach wody rozmieszać 2 łyżeczki soli. Temperaturę zwiększyć do 220°C. Kaczkę piec jeszcze 15 mniut, 3 razy smarując ją w tym czasie solanką.

Upieczoną kaczkę wyjąć, odłożyć na 15- 20 minut, żeby mięso odpoczęło.


Smacznego!


Moje uwagi:
- Jeżeli kaczka jest mrożona, trzeba rozmrażać ją powoli, np. w lodówce lub w niskiej temperaturze na balkonie. Zajmie to 1-2 dni.

- Jeżeli mięso zacznie się zbytnio rumienić (zdarza się to szczególnie przy skrzydełkach), można kaczkę w całości lub częściowo (np. same skrzydła) zawinąć folią aluminiową - błyszczącą stroną na zewnątrz.

- Gdy mięso odpoczywa po wyjęciu z pieca również można przykryć je folią aluminiową, żeby nie wystygło. Trzeba jednak zostawić dopływ powietrza lub zrobić kilka dziur w folii, żeby para mogła uciekać. Inaczej cała chrupiąca skórka, o którą walczyliśmy stanie się znowu miękka.

- Jeśli nie mamy czasu na częste podlewanie, kaczkę należy po pierwszych 30 minutach przykryć. W tym samym czasie, jaki podany jest w przepisie, obrócić i posmarować solanką (tu już dopiekamy bez przykrycia).



Ciasteczka reniferki

06 grudnia 2015







Chociaż kalendarz adwentowy zawsze rusza 1 grudnia, to u mnie odliczanie do Świąt zaczyna się od Mikołajek. Może dlatego, że w dzieciństwie jak dostawałam na Mikołajki słodki kalendarz adwentowy, to mogłam zjeść od razu 6 czekoladek... Tak czy inaczej czas zacząć szykować się do Świąt. Jako pierwszy startuje przepis na Świąteczne ciasteczka Rudolfy, które przygotowaliśmy dla Świętego i jego ekipy.

Miały to być ciastka na bazie masła orzechowego. Jednak ciężko je przygotować, gdy okazuje się, że zabrakło masła orzechowego. ;) Zmieniałam więc koncepcję i powstały zupełnie inne ciasteczka z pastą sezamową, której końcówka akurat została. Ciastka są bardzo smaczne. Nawet Święty Mikołaj zostawił tylko okruszki. Przygotowuje się je prosto i szybko, jednak jest jedno ale... Rogi. Przygotowanie ich zajmuje trochę czasu, bo precelki nie bardzo chcą współpracować. Warto więc zaopatrzyć się w więcej precli, niż potrzeba rogów.


Składniki na 18-20 szt:

100 g masła
85 g drobnego brązowego cukru
3-4 łyżki tahini (można zastąpić masłem orzechowym)
1 łyżka melasy
1 żółtko
200 g mąki
½ łyżeczki proszku do pieczenia
¼ łyżeczki sody oczyszczonej
¼ łyżeczki soli
dodatkowo: 18-20 szt. czerwonych drażetek (u mnie M&M's z orzeszkami, może być też inny kolor)
36-40 rogów - połamanych z precelków
36-40 kropelek czekoladowych


Masło utrzeć z cukrem i tahini. Dodać melasę, zmiksować. Następnie dodać żółtko i ponownie zmiksować. Dodać mąkę, proszek do pieczenia i sodę. Zagnieść ciasto. Jeżeli będzie trudne do formowania, schłodzić w lodówce.

Z ciasta formować niewielkie kulki, lekko spłaszczyć i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 9-10 minut w 180C. Po upieczeniu (ciastka są jeszcze bardzo miękkie) natychmiast wcisnąć w ciastka "noski" i "rogi" oraz ułożyć "oczy" z czekoladowych kropelek. Przełożyć na kratkę do wystudzenia.


Smacznego!



Czerwone curry po tajsku z krewetkami i dynią

29 listopada 2015



Tak. To jest ten moment, kiedy mogę powiedzieć: "uff..." Odkopałam się z większości kartek i trochę nadgoniłam zaległości. Przygotowałam większość rzeczy do projektów, nad którymi ostatnio pracuję. W takiej chwili zamarzył mi się pyszny posiłek, rozgrzewający, pikantny... No i jednak szybki, bo większość, to jeszcze nie wszystko, a terminy gonią i na horyzoncie zarysowują się już nowe plany. Jednak wróćmy do dania. Miało być pysznie i rozgrzewająco. Najlepiej jeszcze kolorowo, bo listopad taki szary. W listopadzie najbardziej kojące dla mnie dania, to takie z nutką egzotyki. Idealnie sprawdza się wtedy kuchnia tajska z boskim połączeniem chili i mleka kokosowego. Do mleka kokosowego doskonale pasują też krewetki i dynia. Przy tej egzotyce paradoksalnie właśnie z dynią miałam największy problem. Nie było jej w pobliskich warzywniakach. Trochę mnie to zdziwiło, bo przecież sezon jeszcze trwa. A może się mylę? Pierwszy raz w życiu kupiłam więc dynię mrożoną. Zaskoczyło mnie, jak się okazało, że jest pokrojona na takie mini kosteczki. Zastanawiałam się, dlaczego moje kostki zawsze są takie duże i doszłam do wniosku, że to po prostu lenistwo. Ostatecznie okazało się, że użycie mrożonej dyni, znacznie przyspiesza przygotowanie i aromatyczne curry jest gotowe w 25 minut. Skusicie się?





Czerwone curry po tajsku z krewetkami i dynią



Jeszcze tylko kilka uwag:
1. Ja użyłam mrożonych liści limonki, ale mogą też być suszone. Dajcie wtedy 1-2 więcej i pamiętajcie, żeby je wyłowić przed podaniem. Opcjonalnie zamiast listków można dodać skórkę otartą z limonki.

2. Ilość pasty curry zależy od jej rodzaju i waszych upodobań. Danie ma być pikantne, ale przyjemne do jedzenia. U mnie pasty curry były 3 łyżki (1 szaszetka 50g) i danie było jak dla mnie akurat, ale ja bardzo lubię pikantne smaki.


Składniki dla 3-4 osób:

250 ml bulionu (warzywnego lub drobiowego)
½ łyżeczki świeżo startego imbiru
5 cm kawałek trawy cytrynowej (biała część, rozgnieciona) lub ½ łyżeczki suszonej
2 łyżki oleju
1 szalotka lub mała cebula, posiekana
2 ząbki czosnku, posiekane
1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
2-3 łyżki czerwonej pasty curry
1 puszka mleka kokosowego (400 ml)
250 g dyni (użyłam mrożonej Hortex)
200 g mrożonej mieszanki azjatyckiej z grzybkami mun (użyłam Warzywa na patelnię z przyprawą orientalną Hortex)
2-3 listki limonki kafirskiej (użyłam mrożonych)
250 g oczyszczonych krewetek (świeżych lub rozmrożonych)
1 łyżeczka brązowego cukru
2 łyżeczki sosu rybnego, lub więcej do smaku
1 papryczka chili pokrojona w krążki
garść listków bazylii tajskiej


Bulion zagotować z imbirem i trawą cytrynową. Gotować ok. 10 minut.

Na patelni rozgrzać olej, dodać szalotkę. Podsmażyć na średnim ogniu przez ok. 3 minuty. Dodać czosnek, słodką paprykę. Podsmażyć przez minutę. Dołożyć pastę curry, podsmażać ok. 30 sekund, aż zacznie mocno pachnieć.

Połowę mleka kokosowego dodać na patelnię, dobrze wymieszać. Dodać bulion, pozostałe mleko kokosowe, zamieszać. Dołożyć dynię i listki limonki, mieszankę warzywną. Dodać 1-2 łyżeczki sosu rybnego. Gotować ok. 10 minut. Gdy dynia będzie już prawie miękka, dodać łyżeczkę cukru i ewentualnie doprawić sosem rybnym.

Dodać krewetki, gotować jeszcze 2-3 minuty, aż będą różowe (lub tylko do podgrzania, jeżeli używamy krewetek gotowanych).

Zdjąć z płyty, wymieszać z bazylią. Posypać krążkami chili. Podawać z ryżem i cząstkami limonki.


Smacznego!







Chleb zmarłych (Pan de Muerto)

04 listopada 2015



Nagietki, świece, jedzenie, mariachis, taniec, radość i tequila - tak świętuje się Dzień Zmarłych w Meksyku. W Polsce popadamy w zadumę wspominając bliskich, których już przy nas nie ma. Sam temat śmierci często budzi lęk i smutek. Zupełnie inaczej wygląda to w Meksyku. Tam śmierć została zaakceptowana jako nieodłączny element życia. Ludzie nie boją się śmierci, ale próbują ją oswoić w życiu codziennym. Żałoba i radość, tragedia i zabawa w Dniu Zmarłych (czyli Día de los Muertos) nie wykluczają się, ale są ze sobą mocno połączone.

W meksykańskiej tradycji przyjmuje się, że podczas Zaduszek dusze zmarłych wracają do grobów. W nocy z 31 października na 1 listopada na ziemię przychodzą dusze zmarłych dzieci. Odchodzą około południa ustępując miejsce dorosłym zmarłym. Ci natomiast na ziemi pozostaną do 2 listopada.
Każdy grób w tym czasie powinien być umyty, udekorowany w kwiaty i świece. To akurat też znamy. Jednak w meksykańskich Zaduszkach jest jeszcze kilka ciekawostek.
W czasie gdy zmarli przebywają na ziemi trzeba z nimi ucztować. Dlatego Meksykanie przynoszą na cmentarz jedzenie, napoje (najlepiej tequilę), czasem nawet ulubione przedmioty zmarłych. Na cmentarzu pojawiają się także mariachis, których zadaniem jest granie ulubionych piosenek zmarłego. Wszystko to ma wywołać miłe wspomnienia z życia tych, których już nie ma. Właściwie uczczeni umarli odnajdą spokój i powrócą na ziemię za rok.




Jedną z wielu tradycji Zaduszek są liczne stragany ustawione dookoła cmentarza, gdzie można kupić np. las calaveritas de dulce, czyli małe trupie czaszki z cukru i czekolady. Czasem na czole calaveritas wypisane są imiona. Mogą być one ozdobą lub po prostu do zjedzenia. Innym tradycyjnym daniem podawanym podczas Zaduszek w Meksyku są smażone koniki polne. Po zakończonym święcie mają one odwieźć dusze zmarłych do nieba. Jednak ja mam dla Was jeszcze inny, choć również tradycyjny przepis na chleb zmarłych, czyli pan de muerto.


Chleb zmarłych (Pan de muerto)
Pan de muerto, to prosty wypiek udekorowany kawałkami tego samego ciasta, z którego był przygotowany, uformowanymi na kształt kości. Jego wadą jest to, że ciasto drożdżowe musi kilkakrotnie rosnąć, co wymaga czasu. Warto jednak chociaż raz spróbować. Chlebki są dość puszyste, delikatnie słodkie. Moje akurat pachną cynamonem.
W oryginalnym przepisie z tej ilości ciasta przygotowuje się 2 chleby. Dla mnie takie były zbyt duże, więc podzieliłam ciasto na 4 części.


Składniki:

2¼ łyżeczki suszonych drożdży
2/3 szklanki letniegomleka plus 2 łyżki
4 szklanki mąki pszennej chlebowej(typ 750, ale 650 też może być)
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka soli (dałam niepełną)
1 łyżeczka cynamonu
4 jajka, lekko ubite
1 szklanka masła w temperaturze pokojowej (ok. 110g) pokrojonego w niewielkie kostki

Sernik dyniowy z karmelizowanymi gruszkami

31 października 2015





Sernik dyniowy z karmelizowanymi gruszkami



Bardzo jesienny i bardzo aromatyczny sernik. Gorąco polecam!


Składniki na tortownicę 23-24 cm:

Spód
180 g ciastek owsianych
1/2 łyżeczki cynamonu
po szczypcie mielonego imbiru i kardamonu
60 g stopionegomasła


Ciastka pokruszyć, połączyć z pozostałymi składnikami. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Masę ciasteczkową przełożyć do formy, dociskając do dna uformować spód. Schłodzić w lodówce przez ok. 30 minut.


Masa serowo-dyniowa
składniki powinny być w temperaturze pokojowej
750 g trzykrotnie mielonego twarogu
250 g puree z dyni
350 g mleka zagęszczonego słodzonego
4 jaja
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki imbiru


Piekarnik rozgrzać do 180C. Na dolnym poziomie ustawić naczynie z gorącą wodą.

Do dużej miski przełożyć zmielony biały ser i puree z dyni, dokładnie wymieszać. Mieszając rózgą stopniowo wlewać mleko skondensowane. W dalszym ciągu mieszając dodawać po jednym jaja. Na koniec dodać mąkę i przyprawy. Ostatni raz dobrze wymieszać.

Masę serowo-dyniową przełożyć na schłodzony spód. Formę ustawić na kratce na środkowym poziomie piekarnika. Temperaturę zmniejszyć do 140C. Sernik piec 60-80 minut. Brzegi będą ścięte, ale środek przy poruszeniu powinien lekko drżeć. Wystudzić na kratce, następnie schłodzić w lodówce przez ok. 10 godzin.


Karmelizowane gruszki
4 twarde gruszki (u mnie odmiana konferencja)
6 łyżek brązowego cukru


Gruszki obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić na ósemki.

Na patelnię (najlepiej z grubym dnem) wsypać cukier. Podgrzewać aż całkowicie się rozpuści. W tym czasie nie mieszać, ale można delikatnie potrząsać patelnią.

Na bursztynowy karmel włożyć kawałki gruszek. Karmelizować ok. 5 minut kilka razy obracając. Gruszki powinny się lekko zezłocić i zmięknąć. Przy bardzo twardych gruszkach może to trwać nieco dłużej, ale trzeba uważać, żeby nie przypalić karmelu.

Gruszki przestudzić, ułożyć na serniku. Ciasto polać pozostałym przestudzonym karmelem. Ponownie schłodzić w lodówce.


Smacznego!



Przepis dodaję do akcji Bei


Dynia makaronowa pieczona z sosem serowym

30 października 2015







W końcu jest! O dyni makaronowej wiele czytałam, słyszałam, ale nigdy nie mogłam jej dostać. Do teraz. W tym roku po raz pierwszy zawitała do mojej kuchni. Na początku jednak nasza współpraca przebiegała opornie. Utknęłam na kilka minut z nożem w dyni, dwoma dodatkowymi, którymi próbowałam uwolnić ten pierwszy, w związku z czym dynię musiałam przytrzymać kolanami. Dzieci przyglądały mi się z wielkim zainteresowaniem, co przypomniało mi, że przenigdy nie powinnam występować w programach kulinarnych. W końcu (jak możecie się domyślać) dynia została przekrojona, a przy okazji nikt nie ucierpiał podczas tej czynności.

Dynia okazała się dość słodka, delikatna w smaku. Ma żółty miąższ, trochę przypominający smakiem melony. To jednak nie czyni jej jeszcze cudem natury. Dynia makaronowa staje się wyjątkowa po upieczeniu, gdy miąższ dzieli się na pojedyncze włókna, które przypominają makaron. A to już daje wiele możliwości. Na początek polecam proste, ale bardzo smaczne serowe połączenie. :)


Składniki na 2 porcje:

1 dynia makaronowa (ok.1,2 kg)
20 g masła
1 posiekany ząbek czosnku
1 łyżeczka posiekanej ostrej papryczki
2 łyżki mąki
1 szklanka mleka
75 g żółtego dojrzewającego sera, drobno startego (u mnie manchego pomieszany z pecorino) plus dodatkowo 2 łyżki do posypania
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól
pieprz
gałka muszkatałowa


Dynię ostrym nożem przekroić na pół. Uważajcie na palce! Usunąć pestki. Środki posmarować olejem i oprószyć solą. Ułożyć przecięciem do dołu na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika. Ustawić temperaturę 180C i piec ok. 40 minut lub do momentu, gdy dynia będzie miękka. Odstawić na kilka minut na bok.

Gdy dynia przestygnie na tyle, żeby dała się chwycić, widelcem ostrożnie zeskrobać nitki "makaronowe".

Przygotować sos. Na patelni lub w rondlu rozpuścić masło. Dodać czosnek i chili, podsmażyć przez minutę. Cały czas mieszając dodać mąkę, podsmażyć kolejną minutę. Energicznie mieszając dodać mleko. Zdjąć garnek z płyty, wmieszać ser. Doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dodać natkę, wymieszać.

Przygotowany sos rozłożyć po równo do połówek dyni, delikatnie wymieszać. Wierzchy posypać dodatkowym serem. Wstawić do piekarnika piec ok. 15 minut w 180C.


Smacznego!




Przepis dodaję do akcji Bei


Kurczak z mango, pomarańczą i nerkowcami

24 października 2015






Kurczak z mango, pomarańczą i nerkowcami



Prosto, szybko i smacznie. Czy jest ktoś kto nie lubi takich dań?
Całość przygotujecie w niecałe 15 minut. Co i tak nie jest do końca sprawiedliwe, bo zniknie z talerzy w kilka chwil. ;)


Składniki dla 4 osób:

500 g mięsa z piersi kurczaka (może też być indyk)
1 łyżeczka suszonych ziół (tymianek, oregano, lubczyk)
1/2 łyżeczki kurkumy
2 łyżki oleju
1 łyżka miodu
1-2 łyżeczki sosu sojowego
1 duża pomarańcza
1 mango
2 garście nerkowców prażonych
garść listków bazylii tajskiej

dodatkowo
ryż do podania

Kaszubskie ciasto drożdżowe z kruszonką i lukrem ( Młodzowy kuch z kruszonką i glancem)

15 października 2015





Kaszubskie ciasto drożdżowe z kruszonką i lukrem ( Młodzowy kuch z kruszonką i glancem)

"Na niedzielę z zasady musi być placek drożdżowy, niechby nawet dosyć postny, ale za to ze słodką, grubą warstwą kruszonki na wierzchu." Taką informację możemy znaleźć w "Bedekerze Kaszubskim, w którym jest opisany kaszubski jadłospis. Kaszubska drożdżówka, to wypiek z wieloletnią tradycją. Nie dziwne więc, że młodzowy kuch znajduje się na liście produktów tradycyjnych. Dawniej kuch na młodzach musiał pojawiać się na kaszubskim stole w każdą niedzielę. Dlatego często już w sobotę wieczorem prawie ze wszystkich kaszubskich domów rozchodził się zapach drożdżowego ciasta.

Najwcześniejsze opisy kaszubskiego drożdżowego ciasta pochodzą już z XVI wieku, jednak kompletny przepis pochodzi z ok. 1700 roku. Przez lata przepisy uległy pewnym zmianom, ale jedna rzecz jest stała. Z drożdżami nie ma żartów. A podczas wypiekania kucha należy zachować powagę i zachowywać się cicho... Dacie radę ? ;)


Składniki:

Zaczyn
35-40 g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
1/4 szklanki letniego mleka
3 łyżki mąki

Drożdże rozetrzeć z cukrem, wymieszać z mlekiem. Dodać mąkę, dokładnie wymieszać. Odstawić na 20 minut pod przykryciem w ciepłym miejscu.


Ciasto
550 g mąki
3/4 szklanki letniego mleka
1/2 szklanki cukru
2 jajka
2 żółtka
1 obrane i drobno starte jabłko (najlepiej szara reneta)
2 łyżki miękkiego masła + dodatkowo
garść rodzynek (sparzonych i oszuszonych)

Mąkę przesiać do misy, wymieszać z cukrem. Dodać zaczyn, jaja, żółtka i pozostałe mleko. Zacząć wyrabiać ciasto (najłatwiej mikserem z hakiem). Gdy składniki się połączą dodać jabłko. Wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Będzie dość luźne i klejące, ale nie należy dodawać więcej niż 2-3 łyżki mąki. Pod koniec wyrabiania dodać masło i rodzynki.

Ciasto przełożyć do oprószonej mąką miski. Odstawić pod przykryciem w ciepłe do podwojenia objętości - na ok. godzinę. W tym czasie przygotować kruszonkę.

Gdy ciasto wyrośnie, jeszcze raz króciutko zagnieść. Formę (u mnie 36x21 cm) posmarować olejem i wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto przełożyć do formy, posypać kruszonką. Odstawić na kolejne 20 minut do wyrośnięcia.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180C przez 45-50 minut.


Kruszonka
200 g mąki
1/2 łyżeczki cynamonu
120 g masła (miękkiego)
80 g cukru pudru

Wszystkie składniki kruszonki połączyć, schłodzić w lodówce.


Smacznego!





Przepis dodaję do akcji
Kuchnia krajów słowiańskich 2015 Jabłko z cynamonem 2015


Masło jabłkowe

14 października 2015



Masło jabłkowe

Masło z jabłek podobnie jak masło z awokado w rzeczywistości nie zawiera ani grama masła. Nazwę zawdzięcza po prostu konsystencji smarowidła, którą uzyskuje się przez gotowanie jabłek na niewielkim ogniu przez kilka godzin. Po takim zabiegu uzyskujemy bardzo skoncentrowany dżem o jedwabistej strukturze i nieziemskim smaku z mocnym korzennym aromatem. Masło jabłkowe może być wstępem do przygotowania litewskiego sera jabłkowego, który również prawdziwym serem nie jest. (;

W większości przepisów znajdziecie jabłka obrane i pozbawione gniazd nasiennych. Jednak właśnie skórka i pestki zawierają bardzo dużo pektyn, które przyspieszają stężenie masy. Dlatego ja postanowiłam pozbyć się ich nieco później.


Składniki:

2 kg jabłek
4 łyżki wody, soku jabłkowego lub cydru
6-7 łyżek cukru trzcinowego (jeżeli jabłka są bardzo słodkie można pominąć)
2 łyżeczki mielonego cynamonu
po 1/3 łyżeczki mielonego ziela angielskiego i gałki muszkatałowej
sok z 1 cytryny

Jabłka umyć, przekroić na ćwiartki bez obierania. Usunąć ogonki i czarne końcówki na spodzie. Nie usuwać gniazd nasiennych. Pokroić na mniejsze kawałki. Przełożyć do garnka (najlepiej z grubym dnem). Dodać sok z cytryny i kilka łyżek wody. Zagotować i gotować pod przykryciem przez godzinę lub (jeżeli jabłka są bardzo twarde) nieco dłużej.

Przetrzeć przez sito lub przecierak. Przełożyć do garnka. Dodać cukier i przyprawy, zamieszać. Doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu przez 3-4 godziny. Masa powinna być gładka. Nie może być płynna. Przełożona na talerzyk nie może się rozlewać.

Gotową masę przełożyć do wyparzonych słoiczków. Jeżeli będzie przechowywana dłużej, zapasteryzować 10-15 minut w 110C.


Smacznego!

Przepis dodaję do akcji
Jabłko z cynamonem 2015

Syrniki - rosyjskie placki twarogowe

13 października 2015





Syrniki - rosyjskie placki twarogowe

Proste i szybkie placuszki z twarogu, które są tradycyjną potrawą kuchni rosyjskiej (Сырники) i ukraińskiej, gdzie nazywane są również tworożnikami (творожники). Najczęściej podawane są ze śmietaną (u mnie gęsty jogurt) i konfiturą.
Masa jest zbliżona do tej na nasze pierogi leniwe, jednak nie ubija się białek, co znacznie przyspiesza całość przygotowania. Sekretem dobrych syrniczków jest prawdziwy twaróg. Nie nadają się tutaj rzadkie wiaderkowe sery. Swoją delikatność placki zawdzięczają niewielkiej ilości mąki. Do ciasta na placki trzeba jej dodać tyle, żeby wszystko razem się połączyło i dało uformować w wałek.


Składniki:

500 g twarogu
2 jaja (dałam L)
50 gmąki plus trochę do podsypania
2 łyżki cukru waniliowego
do podania do wyboru: cukier puder, śmietana, konfitura, dżem, ulubione owoce

Twaróg dobrze rozgnieść widelcem (bardziej ambitni mogą przecisnąć przez praskę). Dodać jajka, mąkę, cukier. Dobrze wymieszać. Na posypanej mąką stolnicy wyrobić ciasto (dość krótko). Uformować wałki i pociąć na plastry. Każdy placek obtoczyć w mące, poprawić jego kształt.

Na patelni rozgrzać tłuszcz smażyć placki z obu stron na rumiano.

Podawać na ciepło z cukrem pudrem lub śmietaną i konfiturą.


Smacznego!





Przepis dodaję do akcji
Kuchnia krajów słowiańskich 2015

Czekoladowe mini serniczki z miodowymi marchewkami

25 września 2015





Czekoladowe mini serniczki z miodowymi Marwitkami, czyli zdrowa słodycz

Marchewki w miodzie, to specjał mojej Mamy uwielbiany przez wszystkie dzieci odwiedzające mój rodzinny dom. Postanowiłam to wykorzystać w zdrowym deserze z uwielbianymi przez moich chłopaków Marwitkami. Przygotowałam je jednak nieco inaczej, żeby lepiej komponowały się z resztą składników. Tak naprawdę najpierw wiedziałam jak chciałabym, żeby ten deser wyglądał, a dopiero później dobierałam składniki. Wyszło super.
Nie ma tu dodatkowego cukru, jedynie odrobina miodu, którego specjalnie reklamować chyba nie trzeba. Słodzenie "załatwiają" też owoce zawarte w smoothie, którego dodałam do masy serowej. Koniecznie też użyjcie prawdziwej gorzkiej czekolady. Po pierwsze, to jedyna właściwa czekolada. Po drugie jest najzdrowsza wśród czekolad. Nie tylko wybornie smakuje, ale także poprawia nastrój, opóźnia starzenie i działa antynowotworowo. Jej pozytywny wpływ na zdrowie został potwierdzony naukowo. Po trzecie z mleczną czekoladą ten deser po prostu byłby mdły i nijaki.
Zalet marchewek również nie da się przecenić. Możemy w niech znaleźć mnóstwo witamin i składników mineralnych. A lista dobroczynnego wpływu marchewek na nasze zdrowie i wygląd jest bardzo długa.
Nie bez znaczenia jest tutaj również cynamon. Cynamon poprawia funkcjonowanie gospodarki lipidowej i insulinowej w organizmie. Spowalnia również wchłanianie węglowodanów i przyspiesza przemianę materii. Inaczej mówiąc Marwitki, gorzka czekolada i cynamon w całości rozgrzeszają ten deser. :)


Składniki na 4 porcje:

Kruszonka
40 g mielonych migdałów
50 g mąki pszennej pełnoziarnistej
60 g cukru trzcinowego zmielonego na puder
15 g ciemnego gorzkiego kakao
60 g zimnego masła
szczypta cynamonu

Marwitkowe ślimaki naleśnikowe - zdrowy lunch kids





Marwitkowe ślimaki naleśnikowe



Z nadejściem września rozpoczyna się problem z odpowiednim drugim śniadaniem do szkoły. W tym roku dodatkowo powstał lament w związku z ustawą, która wyrzuciła śmieciowe jedzenie ze szkół. Dyrektorzy załamują ręce. Właściciele sklepików załamują ręce. Media ubolewają nad losem biednych dzieci. Tylko dzieci są twarde i nie lamentują. W szkole Syna starszego sklepik został zamknięty, bo co pani ma sprzedawać? Marchewkę?! A ja się pytam co złego jest w marchewce? Ale co ja tam wiem. Sklepiki zamknięte, więc biedne dzieci będą jeść co popadnie. Ślimaki na przykład i to (o zgrozo!) z marchewką. Syn starszy (lat 7) był zachwycony takim rozwiązaniem. ;)


Składniki:

po 4 naleśniki buraczkowe i marchewkowe (przepis poniżej)
4 duże liście sałaty
4 duże plastry szynki
200 g twarożku kanapkowego wymieszanego z 1 1/2 łyżki posiekanej zieleniny
i opcjonalnie szczyptą soli
Marwitki
kilka łodyżek szczypiorku

Na buraczkowym naleśniku ułożyć liść sałaty, a na nim plaster szynki. Przykryć marchewkowym naleśnikiem. Na wierzchu rozsmarować cienką warstwę twarożku. Całość zwinąć w rulon. Pokroić na 2-3 cm ślimaczki. Pozostałe naleśniki przygotować w ten sam sposób.

W Marwitkach zrobić wykałaczką po dwie dziurki, wsunąć w nie szczypiorek. Wierzch marchewki cienko posmarować twarożkiem, "przykleić" do niej naleśnikowe roladki.


Naleśniki
160 g mąki pszennej
4 łyżki drobnej mąki pszennej pełnoziarnistej
2 jaja
125 ml szklanki mleka
125 ml wody
szczypta soli
125 ml świeżego soku Marwirt buraczkowo-jabłkowego
125 ml świeżego soku Marwit marchewkowego
niewielka ilość oleju

Mąki przesiać. Jajka zmiksować z mlekiem, wodą i solą. Dodać mąkę. Ciasto naleśnikowe podzielić na 2 części. Do jednej części dodać sok buraczany, do drugiej sok marchewkowy. Zamieszać, odstawić na 25 minut.

Rozgrzaną patelnię posmarować olejem. Wylewać porcje ciasta, smażyć z obu stron naleśniki.

Moja patelnia ma ok.23 cm. Na jednego naleśnika wylewałam miarkę 1/4 szklanki. Placków wyjdzie więcej niż jest podane w przepisie powyżej, ale doskonale smakują również z innym farszem.


Smacznego!


Przepis dodaję do akcji
Twój zdrowy lunchbox z Marwit


Marokańska zupa pomidorowa na zdrowy lunch

24 września 2015





Marokańska zupa pomidorowa na zdrowy lunch

No i mamy jesień. Niby na razie ciepłą i słoneczną, ale dobrze wiemy, że za rogiem już czekają zimniejsze i mniej przyjemne dni. Dlatego też przygotowałam dzisiaj dla Was przepis na rozgrzewającą zupę, którą w słoiczku lub (nawet lepiej) w termosie można zabrać ze sobą do pracy lub do szkoły.
Jako bazę smakową wykorzystałam Zupę Krem z pomidorów firmy Marwit. Pierwszy raz używałam gotowej zupy, więc dokładnie sprawdziłam skład. Nie było to wcale trudne, bo to tylko 7 składników : pulpa pomidorowa, marchew, woda, czosnek, bazylia, cukier i sól. Wszystkie oczywiście naturalne bez żadnych erzaców. Na opakowaniu znajdziecie informacje "włoski smak" i "smaczna z parmezanem". Można tak oczywiście ją podać i będzie smaczna, ale ja ma dla Was inną propozycję. Choć bardzo lubię włoskie smaki, to na nadchodzące słoty potrzebuję cieplejszego klimatu. Dlatego proponuję Wam rozgrzewający marokańską zupę, którą przygotujecie w 15 minut.


Składniki dla 2 osób:

1 mała cebula
1 ząbek czosnku
1-2 łodygi selera naciowego
1 łyżka oliwy lub klarowanego masła
1 suszona papryczka chili może też być chili w płatkach lub pieprz kajeński
1 łyżeczka kuminu
1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
1/4 łyżeczki mielonego kardamonu
1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
1/2 łyżeczki mielonej ostrej papryki
szczypta kurkumy
1 opakowanie zupy Marwit Krem z pomidorów
sok i skórka z 1/2 cytryny
1-1 1/2 szklanki wody
3/4 puszki ciecierzycy (ok. 160g)
1/2 łyżki miodu
25 g suchej kaszy kuskus

Cebulę, czosnek i seler posiekać w drobną kostkę. Na patelni rozgrzać tłuszcz, dorzucić posiekane warzywa. Podsmażyć na małym ogniu przez 5 minut.

Dodać chili, kumin, cynamon, kardamon, kurkumę, słodką i ostrą paprykę. Zamieszać, podsmażyć przez 1 minutę.

Dolać zupę Marwit i dorzucić skórkę z cytryny. Doprowadzić do wrzenia, gotować na małym ogniu 7 minut.

Zmiksować na gładko. Dolać wodę, zagotować. Dodać ciecierzycę. Doprawić miodem i sokiem z cytryny, ewentualnie solą. Zapakować w słoiczki lub do termosu. Osobno zapakować kuskus i dodać do zupy 3 minuty przed podaniem (inaczej wypije naszą zupę).


Smacznego!



Przepis dodaję do akcji
Twój zdrowy lunchbox z Marwit


Jeśli myślisz, że dam się lubić, zapraszam ;)