Gorąca czekolada z chili, wanilią i cynamonem

15 lutego 2014







Wiem, że to niepopularne, ale nie lubię Walentynek. Za dużo w nich komercji, a za mało zabawy. Dla mnie to sztuczne święto stworzone jedynie dla pieniędzy. Dlaczego akurat w ten dzień mamy sobie okazywać uczucia? Bo Pani kwiaciarka ma zapas czerwonych róż? Bo pluszaki są "słitaśne"? Bo trzeba komuś dać czerwone serduszko? Jakoś to do mnie nie przemawia... Osobiście wolę Noc Kupały, bądź jak kto woli Noc Świętojańską. Tam jestem w stanie dostrzec pewną magię...
A Walentynki cóż... dzień jak co dzień. W końcu zawsze jest przyjemnie dostawać prezenty, czy pójść do teatru, kina lub na kolację :) Dlatego dzisiejszy dzień zaczęliśmy od afrodyzjaków - kubkiem gorącej czekolady. Do wyboru wersja z wodą trochę rzadsza i lżejsza lub z mlekiem gęsta i cięższa. Jeżeli macie ochotę, możecie dodać trochę cukru. Ja wolę wersję bez.
P.S. Widzieliście, że Casanova podobno posilał się czekoladowym napojem przed wybraniem się na miłosne podboje?
Miłego dnia :)

Składniki:

250 ml mleka lub wody
200 ml śmietanki 30%
1 laska wanilii
120 g gorzkiej czekolady
szczypta chili
szczypta cynamonu

Czekoladę drobno posiekać, lub zetrzeć na tarce.

Laskę wanilii przeciąć wzdłuż, wsadzić do garnka z mlekiem lub wodą i śmietanką. Mocno podgrzać, ale nie zagotować. Zdjąć z płyty, dodać czekoladę. Dokładnie wymieszać, aż czekolada się rozpuści. Odstawić na 5 minut, wyjąć wanilię.

Mieszankę doprowadzić do wrzenia. Natychmiast zdjąć z płyty. Doprawić szczyptą chili i cynamonu.

Rozlać do filiżanek. Od razu podawać.


Smacznego!


3 komentarze:

  1. oddalabym wszystko za taka filizanke teraz!:)

    www.bogotowackazdymoze.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zproponowałabym swoją, ale już dawno jest pusta...
      bo gotowac kazdy moze taki jest podtytuł mojego bloga ;)

      Usuń

Miło mi, ze tu zaglądasz. :)

Jeśli myślisz, że dam się lubić, zapraszam ;)