Ryż smażony z warzywami

28 lutego 2014








Jedzenie zawsze odgrywało dużą role w życiu Chińczyków. Chifan le ma? - Jadłeś już? To chińskie powitanie odpowiadające naszemu: Co słychać? Oczywiście podstawą kuchni chińskiej jest ryż. Zajmuje on szczególne miejsce - jest symbolem życia. Od niego w Chinach zaczyna się dzień. Mój na ryżu się zakończy. Dzisiaj proponuję potrawę, która ma trzy zalety - jest pyszna, tania i błyskawiczna. Przepis jest podstawowy. Może być rozszerzony na większy głód o mięso lub owoce morza. Jednak w wersji bazowej jest również smaczny


Składniki na 2 porcje:

2 szklanki ugotowanego ryżu (bez soli)
2 szklanki pokrojonych warzyw (marchewka, fasola lub groszek cukrowy, cukinia, papryka, pędy bambusa - w dowolnych proporcjach)
1 cebula dymka ze szczypiorem (posiekane osobno)
1 jajo
½ łyżeczki oleju sezamowego
łyżki oleju arachidowego
łyżki sosu sojowego

Rozgrzać wok (lub głęboką patelnię). Wlać odrobinę oleju arachidowego. Wbić jajo roztrzepane z ½ łyżki sosu sojowego Usmażyć bardzo poszarpaną jajecznicę, energicznie mieszając jajo trzepaczką przez cały czas smażenia. Przełożyć do miseczki i odstawić na bok.

Do woka wlać olej arachidowy, wrzucić cebulkę, chwilę podsmażyć. Następnie dodawać kolejne warzywa, zaczynając od najtwardszych. Smażyć krótko (w sumie ok. 3 minut), cały czas mieszając, żeby warzywa pozostały chrupiące.

Dodać jajko i ryż wymieszać razem. Jeżeli ryż jest zimny, podsmażyć jeszcze chwilę, żeby się ugrzał.

Na koniec wciąż mieszając, dodać pozostały sos sojowy, olej sezamowy i pokrojony szczypiorek. Jeżeli trzeba, doprawić do smaku pieprzem lub solą.


Smacznego!




Pączki tradycyjne

27 lutego 2014





Pączki

Z konfiturą różaną, owocową, z budyniem, serem, a może z czekoladą? Z czym zjedliście dzisiaj pączki? Jeżeli jeszcze się na żadne nie skusiliście, to lepiej się pospieszcie, bo podobno jeżeli ktoś nie zje pączka w tłusty czwartek, to nie będzie mu się wiodło. Według statystyk jeden Polak zjada w tłusty czwartek 2,5 pączka. Ja kiedyś miałam teorię, że trzeba zjeść tyle pączków ile się ma lat, ale dałam radę tylko do 20-stki ;)

Dzisiejszy przepis jest sprawdzony wielokrotnie przez mnóstwo osób, a jego źródłem jest "Kuchnia polska" z 1967 roku. To był pierwszy przepis, z którego robiłam pączki i od razu wyszły smaczne. Chociaż wtedy też część spaliłam, ale to nie była wina przepisu... ;) Sposób przygotowania trochę zmieniłam, bo ja zawsze nadziewam pączki dopiero po usmażeniu.
Zdjęcia uzupełnię jutro. Dzisiaj mam tylko takie robocze...


Składniki na ok. 40 sztuk

1 kg mąki
100 g drożdży
100-150 g cukru
500 ml mleka
7 żółtek
1 jajo
100 g rozpuszczonego masła
ziarenka z ½ laski wanilii
50 ml wódki / spirytusu/ rumu
sok i skórka z 1 cytryny lub pomarańczy

dodatkowo
1 kg planty lub smalcu albo olej do smażenia
400-500 g konfitury z dowolnych owoców
lukier (1 szklankę cukru pudru rozetrzeć z 2-3 łyżkami gorącej wody i łyżką soku z cytryny)
skórka pomarańczowa

Przygotować rozczyn. Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru. Dodać 200 g mąki i ¾ szklanki mleka, wymieszać. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 20 minut. Mąkę przesiać. Jajo i żółtka utrzeć z resztą cukru.

Do masy jajecznej dodać mąkę, wyrośnięty rozczyn, wanilię, sok i skórkę z cytryny/ pomarańczy, resztę mleka, sól, alkohol. Wyrabiać, aż ciasto będzie gładkie i lśniące, a na powierzchni pojawią się pęcherzyki powietrza. Na koniec dodać tłuszcz i jeszcze chwilę wyrabiać. Uformować kulę i zostawić w misce oprószonej mąką do wyrośnięcia na ok. 30 minut. Ciasto powinno podwoić objętość. Wtedy jeszcze raz krótko wyrobić.

Podsypując stolnicę mąką, ciasto rozwałkować na grubość ok 1,5 cm. Szklanką o średnicy 5-6 cm wycinać krążki. Odkładać na stolnicę do wyrośnięcia. Pączki można też uformować inaczej. Dłońmi lekko posmarowanymi roztopionym masłem lub olejem nabierać kawałki ciasta (po ok. 40 g), formować kule, nieco spłaszczyć i również odkładać na stolnicę.

Przygotowane pączki przykryć ściereczką, odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na kolejne 25-30 minut.

Tłuszcz podgrzać, wrzucić kawałek chleba lub bułki. Jeżeli szybko wypłynie i zrumieni się w ciągu 45 sekund -1 minuty, tłuszcz jest dobrze nagrzany. Warto też kontrolować temperaturę termometrem cukierniczym (powinna być pomiędzy 170-180°C) .

Smażyć z obu stron na złoto-brązowy kolor. Osączyć na bibule. Jeszcze ciepłe nadziać konfiturą, udekorować lukrem i skórką pomarańczową, lub zimne posypać cukrem pudrem.


Smacznego!



Tłusty czwartek 2014Bardzo Tłusty Czwartek 2014


Słodkie gniazdka z wstążek

26 lutego 2014







W tym roku na Tłusty Czwartek (obok tradycyjnych pączków) miałam ochotę na coś nowego. Gniazdka znalazłam w ostatnim numerze czasopisma Moje Gotowanie i bardzo spodobał mi się ten pomysł. Wymagają co prawda trochę więcej pracy niż faworki, ale trzeba przyznać, że są smaczne (choć niekoniecznie smaczniejsze ;) )Do tego na tyle ciekawe, żebym zdążyła je zrobić dwukrotnie. Za pierwszym razem wstążki porozwijały się podczas smażenia i były (jak dla mnie) za grube. Generalnie nie chciały współpracować i prawie mnie pokonały ;) Nie obyło się więc bez lekkiej modyfikacji przepisu i drugiego podejścia. Tym razem udało mi się wygrać ;)

Moje uwagi

  • Jeżeli gniazdka podczas smażenia lekko się porozwijają, można spróbować je szybko jeszcze raz uformować tuż po wyjęciu np. dwoma widelcami
  • Z jednego placka wychodzi ok. 3-4 gniazdek
  • Ciastka nie powinny być ciasno pozwijane


Składniki:

2 szklanki mąki luksusowej (z małym czubkiem)
3 żółtka
1 jajo
3 łyżki roztopionego masła
4 łyżki cukru
3 łyżki rumu
1 opakowanie cukru waniliowego (15 g)
szczypta soli
dodatkowo
olej do smażenia

Mąkę przesiać do miski. Żółtka ubić.

Pośrodku mąki zrobić zagłębienie i dodać wszystkie składniki. Wszystko razem mieszać, zagarniając powoli trochę mąki do środka. Gdy składniki się połączą, mocno zagnieść ciasto (przez ok. 5-8 minut).

Zagniecione ciasto podzielić na 6 porcji. Każdą porcję bardzo cienko rozwałkować (jak najcieniej się da), nadając jej kształt prostokąta (można użyć maszynki do makaronu). Placki odłożyć do przesuszenia na 5 minut.

Następnie pokroić we wstążki (jak tagliatelle). Ze wstążek formować niewielkie gniazdka. Lekko docisnąć końcówki (inaczej bardzo rozwijają się podczas smażenia). Smażyć po kilka sztuk w głębokim oleju rozgrzanym do 175°C. Osączyć na ręczniku papierowym.

Przed podaniem posypać cukrem pudrem.


Smacznego!



Tłusty czwartek 2014Bardzo Tłusty Czwartek 2014 

Mus czekoladowy z orzechowym karmelem

23 lutego 2014







Jeden zły ruch. Łyżka wyskakuje z rondla. Próbuję ją złapać, ale oczywiście pogarszam tylko sytuację... Wszystko widzę w zwolnionym tempie. Każdy obrót łyżki generuje nowe nitki karmelu, rozciągające się po mojej małej kuchni niczym babie lato. Różnica jest taka, że babiego lata łatwiej się pozbyć ;) Ale kto by się tym przejmował. Tym, że orzechowy karmel wyszedł za gruby też nie warto. To przez tę wredną łyżkę za późno rozwałkowałam ;) Najważniejsze, że mus już się chłodzi. Czekoladowy. Rozpływający się w ustach. Pyszny. Na świętowanie, na pokolorowanie szarej codzienności lub po prostu na deser - polecam.


Składniki na 3-4 porcje:

100 g gorzkiej czekolady
3 łyżki mleka
2 żółtka
3 łyżki cukru trzcinowego zmielonego na cukier puder
1 łyżka kakao
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
100 g śmietanki 30% (schłodzonej)
1 białko
szczypta soli

Orzechy w karmelu (kruszonka orzechowa)
szklanki orzechów laskowych
¾ szklanki cukru
1 łyżka wody

Orzechy uprażyć w piekarniku (ok.180°C) przez 10-12 minut. Trochę ostudzić, przełożyć na ściereczkę, dokładnie owinąć i pocierać, aż skórka się złuszczy. Grubo posiekać. Odstawić na bok.

Blachę do pieczenia wyłożyć papierem i posmarować lekko olejem. Odstawić na bok.

Do rondla wsypać cukier i dodać wodę. Podgrzewać na średnim ogniu bez mieszania. Gdy cukier zacznie się topić, zamieszać rondlem i podgrzewać, aż cukier będzie miał złoto-brązowy kolor. Dodać posiekane orzechy, wymieszać.

Orzechowy karmel wylać na blachę z natłuszczonym papierem, przykryć drugim arkuszem i lekko rozwałkować. Odstawić, aż ostygnie i stwardnieje. Połamać/pokruszyć na mniejsze kawałki.

Czekoladę połamać na małe kawałki. Stopić razem z mlekiem w kąpieli wodnej. Odstawić do przestudzenia.

Żółtka utrzeć z 2 łyżkami cukru na puszystą masę. Dodać razem z kakao do ostudzonej czekolady. Delikatnie, ale dokładnie mieszać, aż krem będzie jednolity. Krem wymieszać z połową śmietany i ekstraktem waniliowym.

Białko ubić na sztywno z odrobiną soli. Dodać resztę cukru i jeszcze chwilę ubijać. Pianę delikatnie wymieszać z musem.

Deser przełożyć do salaterek lub pucharków, schłodzić ok. 2-3 godziny w lodówce. Przed podaniem udekorować pozostałą bitą śmietaną i kruszonką orzechową.


Smacznego!

Śródziemnomorska sałatka makaronowa

21 lutego 2014







Dzień wyraźnie staje się dłuższy, co mnie bardzo cieszy. Do tego zima o nas najwyraźniej zapomniała. To z kolei trochę niepokojące. Przy takiej aurze czas pomyśleć o trochę lżejszym jedzeniu. Nie ma już wymówek. Trzeba też ruszyć cztery litery ;) Zanim jednak to się stanie zjedzmy coś dobrego ;) Doskonałym rozwiązaniem będzie sałatka. Lekka, ale jednocześnie treściwa. Może być na obiad lub kolację. Można ją także zapakować do pudełka (sos osobno) i zabrać ze sobą do pracy/ szkoły/ na uczelnię. Będzie jak znalazł podczas długiego, czasem zbyt długiego dnia.


Składniki na 2 porcje:

100 g makaronu kokardki kolorowego lub lepiej pełnoziarnistego (mogą być też świderki, rurki itp.)
1 sałata rzymska mini
8 pomidorków koktajlowych
8 kulek mini mozzarelli
10 czarnych oliwek
6 jabłuszek kaparowych
3 łyżki oliwy
1 łyżka octu z białego wina
1 łyżeczka soku z cytryny
1 mały ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
1 czubata łyżka posiekanych listków bazyli
sól
pieprz

Makaron ugotować al dente, odcedzić, zahartować zimną wodą. Przygotować sos. Wszystkie składniki umieścić w małym słoiczku, zakręcić i energicznie wstrząsnąć, żeby się dobrze połączyły. Sos doprawić solą i pieprzem, odstawić. Sałatę opłukać, osączyć z wody, porwać na mniejsze kawałki. Przełożyć do miski. Umyte pomidorki i kulki mozzarelli pokroić na połówki. Oliwki pokroić w plasterki. Wszystkie składniki sałatki przełożyć do miski wymieszać razem z sosem i gotowe!


Smacznego!


Krem brokułowy

20 lutego 2014







Brokuły (nazywane także zielonym kalafiorem lub kapustą szparagową) znajdują się w 10 najwartościowszych warzyw. Lista ich zalet dla naszego organizmu jest naprawdę długa. Przede wszystkim brokuły są "nafaszerowane" antyoksydantami, które mają silne działanie przeciwrakowe. Oprócz tego zawierają także beta-karoten, witaminę C i foliany (które wspomagają regenerację tkanek i komórek, a także są niezbędne do wytwarzania czerwonych krwinek oraz syntezy DNA). Brokuły są także cennym źródłem minerałów i błonnika pokarmowego.
Dzięki odporności na przymrozki ten zielony kalafior w Polsce dostępny jest przez cały rok. Warto, więc z tego skorzystać i przygotować coś pysznego. Ja dzisiaj proponuję kremową zupę z dodatkowym zastrzykiem wartościowych składników - kiełkami.


Składniki dla 4 osób:

1 l bulionu warzywnego lub drobiowego
1 korzeń pietruszki (ok. 100 g)
2 ziemniaki (ok. 200 g)
¼ korzenia selera (ok. 100g)
1 duży brokuł (ok. 400 g różyczek)
4 łyżki uprażonych płatków migdałowych
sól, pieprz
50 g kiełków brokuła

Pietruszkę, seler, ziemniaki obrać, umyć, pokroić w kostkę. Bulion zagotować. Do wrzątku wrzucić pokrojone warzywa, gotować ok. 5 minut. Brokuł umyć, podzielić na różyczki. Dołożyć do zupy, gotować razem jeszcze 5 -7 minut (aż brokuły będą miękkie). Zupę partiami zmiksować z płatkami migdałów (trochę odłożyć do dekoracji). Doprawić solą i pieprzem. Podawać z kiełkami i pozostałymi płatkami migdałów.


Smacznego!


Kiełki

Szare kluski

15 lutego 2014







Ostatnio wpadł mi w ręce przepis na szare kluski. Nigdy w życiu ich nie jadłam. Spytałam M., czy wie co to jest. Nie wiedział. Poczytałam zrobiłam i teraz już coś wiemy :)
Trochę się dziwię, że o tych kluskach nie słyszałam, bo podawane były w Wielkopolsce podobno już w XIX wieku, w czasie gdy pyry zaczęły w tamtym rejonie robić karierę. Poszukałam i rzeczywiście odnalazłam przepis w "Najnowszej kuchni polskiej" Marty Norkowskiej z 1904 roku. Tam pojawiają się jako "Kluski kładzione z surowych kartofli". W 2007 roku szare kluski (zwane też nagusami, kulankami, skubankami, kulachami) trafiły na Listę produktów tradycyjnych (klik). Według informacji zawartych na tej stronie kulanki do dziś "w domach i restauracjach podawane są jako drugie danie obiadowe – okraszone przetopionym boczkiem wędzonym z cebulką, z dodatkiem zasmażanej kapusty kwaszonej." Dawniej były po prostu potrawą dla uboższych warstw społecznych, obecnie są również serwowane jako dodatek do wykwintnych drugich dań.
Kluski przyrządza się szybko (szczególnie jeżeli użyjecie robota do ścierania) i ze składników, które zazwyczaj każdy ma pod ręką. Musiałam jednak cztery poświęcić, zanim dały się ugotować. Wrzuciłam pierwszego testera do garnka, patrzę a kluski nie ma. Rozpłynęła się. Ostatecznie jednak udało się. Nagusy okazały się naprawdę smacznym daniem i nie takim szarym, jak wskazuje nazwa.


Składniki dla 4 osób:

Kluski
1 kg ziemniaków
1 jajo
5-8 łyżek mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
sól

Okrasa
1 cebula
250 g wędzonego boczku

Boczek pokroić w kostkę, wrzucić na patelnię, podsmażyć (jeżeli jest bardzo chudy najpierw rozgrzać trochę oleju). Cebulę obrać, pokroić w kostkę. Podsmażyć razem na rumiano na tłuszczu wytopionym z boczku.

Ziemniaki obrać, umyć i zetrzeć na tarce o małych oczkach. Odcisnąć na gęstym sitku lub przez czystą ściereczkę do miski. Płyn, który się zbierze odstawić, aż na dnie naczynia osadzi się skrobia. Płyn delikatnie zlać, skrobię dodać do ziemniaków. Dosypać obie mąki, wbić jajo, dokładnie wymieszać. Jeżeli trzeba, dosypać mąki. Masa powinna być gęsta.

W szerokim garnku zagotować wodę, lekko osolić. Wrzucić jedną kluskę (tester). Jeżeli rozpadnie się w wodzie, dodać jeszcze trochę mąki. Masę ziemniaczaną nabierać łyżką i przy pomocy drugiej łyżki wrzucać małe porcje do wrzącej wody. Gotować 3-5 minut (partiami). Gotowe kluski wyjąć łyżką cedzakową, polać okrasą.


Smacznego!



Kulinarna podróż po Polsce

Gorąca czekolada z chili, wanilią i cynamonem







Wiem, że to niepopularne, ale nie lubię Walentynek. Za dużo w nich komercji, a za mało zabawy. Dla mnie to sztuczne święto stworzone jedynie dla pieniędzy. Dlaczego akurat w ten dzień mamy sobie okazywać uczucia? Bo Pani kwiaciarka ma zapas czerwonych róż? Bo pluszaki są "słitaśne"? Bo trzeba komuś dać czerwone serduszko? Jakoś to do mnie nie przemawia... Osobiście wolę Noc Kupały, bądź jak kto woli Noc Świętojańską. Tam jestem w stanie dostrzec pewną magię...
A Walentynki cóż... dzień jak co dzień. W końcu zawsze jest przyjemnie dostawać prezenty, czy pójść do teatru, kina lub na kolację :) Dlatego dzisiejszy dzień zaczęliśmy od afrodyzjaków - kubkiem gorącej czekolady. Do wyboru wersja z wodą trochę rzadsza i lżejsza lub z mlekiem gęsta i cięższa. Jeżeli macie ochotę, możecie dodać trochę cukru. Ja wolę wersję bez.
P.S. Widzieliście, że Casanova podobno posilał się czekoladowym napojem przed wybraniem się na miłosne podboje?
Miłego dnia :)

Składniki:

250 ml mleka lub wody
200 ml śmietanki 30%
1 laska wanilii
120 g gorzkiej czekolady
szczypta chili
szczypta cynamonu

Czekoladę drobno posiekać, lub zetrzeć na tarce.

Laskę wanilii przeciąć wzdłuż, wsadzić do garnka z mlekiem lub wodą i śmietanką. Mocno podgrzać, ale nie zagotować. Zdjąć z płyty, dodać czekoladę. Dokładnie wymieszać, aż czekolada się rozpuści. Odstawić na 5 minut, wyjąć wanilię.

Mieszankę doprowadzić do wrzenia. Natychmiast zdjąć z płyty. Doprawić szczyptą chili i cynamonu.

Rozlać do filiżanek. Od razu podawać.


Smacznego!


Ruchanki

13 lutego 2014







Lubię ruchanki. Krótkie i proste stwierdzenie, a potrafi zrobić duże wrażenie ;) Nazwa "ruchanki" słyszana po raz pierwszy zazwyczaj wywołuje przynajmniej uśmiech na twarzach (dlatego ruchanki biją rekordy sprzedaży na Kaszubach w sezonie turystycznym ;) ) A to nic innego jak po prostu drożdżowe racuchy kaszubskie (często z jabłkami), które w 2007 roku trafiły na Listę produktów regionalnych i tradycyjnych (klik). Tam dowiedziałam się, że te racuchy  musiały być najpierw dobrze wyrobione i wyrośnięte, czyli "wyruchane" i stąd właśnie pochodzi ich nazwa. Początkowo ruchanki przyrządzano z mąki żytniej. A właściwie z ciasta chlebowego na zakwasie. Gospodynie część ciasta na chleb smażyły w postaci okrągłych placków i podawały z cukrem. Obecnie częściej przyrządzane są z mąki pszennej oraz drożdży i w takiej wersji przedstawiam je dzisiaj (stara wersja też pewnie się pojawi). Jest to delikatnie zmodyfikowany przepis regionalny. Racuchy przyrządzone według niego są miękkie i delikatne, po prostu pyszne.
Wszystkim lubiącym placki polecam, bo wierzę że też polubicie ruchanki ;)


Składniki dla 4-6 porcji:

50 g drożdży
1 łyżka cukru
szklanki ciepłego mleka
500 g mąki
100 g masła
cukier waniliowy (15 g)
½ łyżeczki soli
2 jabłka
olej do smażenia
2 jaja
* cukier puder do posypania

Drożdże rozetrzeć z cukrem, dodać mleko, wymieszać. Odstawić do wyrośnięcia.

Do miski przesiać mąkę. Odstawić.

Masło stopić, odstawić do ostudzenia.

Pozostałe mleko podgrzać, dodać cukier waniliowy i sól.

Jabłka obrać, pokroić w kostkę.

Mieszankę mleczną wlać do miski z mąką, wymieszać drewnianą łyżką. W dalszym ciągu mieszając dodać jaja (po jednym) i stopione masło. Wsypać pokrojone jabłka, dodać rozczyn, dobrze zamieszać. Ciasto przykryć ściereczką odstawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut.

Na rozgrzany na patelni olej nakładać porcje ciasta. Smażyć z obu stron na rumiano.

Podawać posypane cukrem pudrem.



* w oryginalnym przepisie były 3 jajka, ale ciasto było bardzo rzadkie i racuchy nie przypominały prawdziwych ruchanek, więc zmieniłam i robię z 2 jajami

Smacznego!



Przepis pochodzi z dodatku "dobra kuchnia" do Dziennika Bałtyckiego


Kulinarna podróż po Polsce


Babeczki fistaszkowe z czekoladą i karmelem

11 lutego 2014





Babeczki fistaszkowe z czekoladą i karmelem



Za oknem szaro i buro. Niebo zasnute chmurami, deszcz pada od rana. Potrzebuję słodkiego energetycznego "kopa". Potrzebuję babeczek. Z masłem orzechwym. Z czekoladowm ganache. Z fistaszkami. I jeszcze z karmelem. Już słyszę jak mój skrywany wewnętrzny łasuch klaszcze w dłonie z radości. Trochę mieszania, trochę czekania i w mojej krwi zaczynają krążyć endorfiny. Jeżeli też potrzebujecie czegoś słodkiego zapraszam na babeczki :)


Składniki na ok. 18 babeczek:

140 g masła orzechowego
60 g masła zwykłego w temperaturze pokojowej
200 g jasnego muscovado
240 g mąki pszennej (ok. 1½ szklanki)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
¼ łyżeczki soli
2 jaja
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
180 ml mleka
150 g orzechów ziemnych (uprażonych solonych)

Miękkie masło i masło orzechowe utrzeć razem z cukrem, zbierając kilkakrotnie masę ze ścianek miski.

Mąkę przesiać, wymieszać z proszkiem do pieczenia, sodą i solą.

Jaja roztrzepać z ekstraktem waniliowym, dodać do masła, zmiksować. Następnie cały czas mieszając dodać mąkę i mleko w dwóch porcjach.

Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. Wypełnić mniej więcej do połowy ciastem. Piec w 180°C przez 20-22 minuty. Odstawić do ostudzenia.


Masa czekoladowa (Ganache)
150 g posiekanej gorzkiej czekolady
100 ml śmietanki 30%

Czekoladę połamać na kawałki, przełożyć do miseczki. Śmietankę zagotować, zalać czekoladę i wymieszać aż czekolada całkowicie się rozpuści. Odstawić do ostudzenia na ok. 30 minut.


Sos karmelowy
150 g jasnego muscovado
2 łyżki wody
100 ml śmietanki 30%
¼ łyżeczki soli
1 łyżka masła

Do garnka z grubym dnem wsypać cukier i wlać wodę. Zagotować, zmniejszyć moc na średni poziom, gotować kilka minut, aż cukier się rozpuści. W tym czasie nie mieszać, tylko potrząsać rondlem. Ostrożnie dodać masło i wlać kremówkę energicznie mieszając. Zmniejszyć moc i gotować 5-7 minut aż masa zacznie gęstnieć. Gotowy karmel odstawić na chilę do przestudzenia.

Babeczki posmarować masą czekoladową, posypać prażonymi orzechami i polać karmelem.


Smacznego!






Love masło orzechowe edycja III

Pikantna tarta serowo-cebulowa

08 lutego 2014





Pikantna tarta serowo-cebulowa



Kiedy zobaczyłam konkurs z wykorzystaniem smalczyku roślinnego Smakowita Pajda byłam całkowicie przekonana, że... nie wezmę w nim udziału... Serio. Myślałam, że coś takiego jak smalczyk roślinny nie może istnieć, więc Smakowita Pajda zaskoczyła mnie przede wszystkim swoim istnieniem. :) Kolejny powód zaskoczenia to skład. Jako nieufny konsument czytam etykiety produktów, których używam. Myślałam, że na opakowaniu Smakowitej Pajdy znajdę listę wypełnioną sztucznymi dodatkami, tymczasem nic z tego. Lista składników okazała się krótka - oleje i tłuszcze roślinne oraz dodatki prażona cebulka, sól i (odpowiednio) suszone jabłka lub zioła oraz aromaty. W takim wypadku nie zostało mi nic innego, jak tylko spróbować.
Bardziej przypadła mi do gustu wersja z prażoną cebulką i jabłkiem. Pomyślałam, aby wykorzystać i rozwinąć ten cebulowy aromat i tak powstała Pikantna tarta serowo-cebulowa. Ostatecznym testem dla Smakowitej Pajdy było dodanie smalczyku roślinnego do kruchego ciasta. Sprawdził się bardzo dobrze, a ciasto miało ciekawy aromat i zapach cebulki. Cebulkę do farszu również podsmażyłam na smalczyku Smakowita Pajda. No bo co lepiej będzie pasować do cebuli :) Tarta w mojej wersji jest pikantna, ale oczywiście można ograniczyć ilość chili lub zrezygnować z pieprzu kajeńskiego.




Składniki:

Ciasto
250 g mąki krupczatki
115 g zimnego masła
2 łyżki zimnego smalczyku roślinnego "Smakowita Pajda" z cebulką i jabłkiem
2-3 łyżki lodowatej wody
¼ łyżeczki soli

Makę wymieszać z solą. Masło pokroić na mniejsze kawałki, posiekać nożem z mąką i smalczykiem. Zagnieść ciasto, dodając po odrobinie wody. Uformować spłaszczoną kulę, zawinąć w folie i schłodzić w lodówce przez ok. 30 minut.

Farsz
300 g niedużych obranych cebul
250 g żółtego sera
1 papryczka chili
2 łyzki smalczyku roślinnego "Smakowita Pajda" z cebulką i jabłkiem
1 szklanka śmietany 18%
2 jaja
szczypta soli
pieprz kajeński
pieprz czarny
2 łyżki posiekanej natki pietruszki

dodatkowo
50 g wymieszanych pestek dyni i słonecznika


Chili przekroić wzdłuż usunąć pestki (najlepiej pod bieżącą wodą). Cebulę pokroić w piórka. Na patelni rozgrzać smalczyk roślinny "Smakowita Pajda", podsmażyć chilli (ok. 30 sekund). Dodać cebulę, lekko oprószyć solą (smalczyk jest doprawiony), zeszklić. Odstawić do ostudzenia.

Ser zetrzeć na tarce, wymieszać z cebulą.

W misce wymieszać śmietanę z jajkami i natka pietruszki. Doprawić solą, pieprzem i pieprzem kajeńskim

Schłodzonym ciastem wylepić formę do tart (formy niczym nie smarować), nakłuć w kilkunastu miejscach widelcem. Ciasto podpiec 10 minut w 200°C.

Na podpieczonym cieście wyłożyć cebulę z serem, polać masą śmietanowo-jajeczną. Wstawić do piekarnika, piec jeszcze 30 minut w 190°C. Po ok.10 minutach wierzch posypać pestkami dyni i słonecznika.

Podawać na ciepło lub na zimno.


Smacznego!




Przepis bierze udział w zabawie kulinarnej “Smakowita Pajda to kulinarna frajda!", którego sponsorem są ZT Kruszwica S.A. producent smalczyku roślinnego Smakowita Pajda.




Sznycle z indyka w sosie pomarańczowym z soczewicą

03 lutego 2014





Sznycle z indyka w sosie pomarańczowym z soczewicą



Coś dla miłośników połączeń mięsno-owocowych. To danie miało przekonać mojego pięcioletniego Syna, że sosy nie są "okropne" (wyjątek u niego stanowią czekoladowy i truskawkowy). Wszystkie klopsiki, pulpeciki w sosie i gulasze odpadają. Myślałam, że uda mi się go przekonać sosem owocowym... I niestety poniosłam klęskę. M. stwierdził, że danie jest smaczne, ale się nie zachwycił. W końcu kawałeczek indyka i pomarańcze, to przecież "nic konkretnego" ;) Mi za to bardzo smakowało, więc przepis polecam :)


Składniki na 4 porcje:

4 sznycle z indyka (ok. 600 g)
2 pomarańcze
½ szklanki bulionu drobiowego lub warzywnego, ewentualnie wody
szklanki czerwonej soczewicy
1 łyżka posiekanych listków melisy
1 łyżka mąki kukurydzianej
olej do smażenia
sól i pieprz
½ łyżeczki mielonego kuminu

Pomarańcze dobrze umyć i sparzyć wrzątkiem. Z jednej pomarańczy wycisnąć sok. Drugą pomarańczę podzielić na cząstki i oczyścić z błonek. Skórkę zetrzeć lub pokroić w cieniutkie paseczki. Mięso umyć, osuszyć ręcznikiem papierowym, lekko rozbić. Każdy kawałek oprószyć solą i pieprzem, obtoczyć w mące. Patelnię rozgrzać i obsmażyć sznycle z obu stron. Dodać sok pomarańczowy (2 łyżki zostawić), połowę skórki pomarańczowej i bulion, dusić razem z mięsem ok. 10 minut. Następnie dodać filety z pomarańczy i dusić jeszcze 5-7 minut. Soczewicę przygotować zgodnie z przepisem na opakowaniu, dodając skórkę pomarańczową i kumin. Na koniec dodać 2 łyżki oliwy, listki melisy. Doprawić sokiem pomarańczowym, ewentualnie dosolić. Na talerze nałożyć soczewicę i mięso z sosem, udekorować listkami melisy. Podawać od razu.


Smacznego!



Jeśli myślisz, że dam się lubić, zapraszam ;)