Uda gęsi pieczone na kapuście kiszonej z sokiem jabłkowym, śliwkami i żurawiną

29 grudnia 2014





Uda gęsi pieczone na kapuście kiszonej z sokiem jabłkowym, śliwkami i żurawiną

Sezon na gęsinę dobiega końca. Pomyślałam więc, że warto jeszcze przygotować coś z tym wspaniałym mięsem. To danie przygotowałam jeszcze przed Świętami. Okazało się, że uda udały się bardziej, niż się spodziewałam i okazały się hitem. Do tego wskoczyły w nasze świąteczne menu, zmieniając obiadowe plany. Święta już minęły, ale może skusicie się na gęsinę na noworoczny obiad? Gorąco polecam, bo danie jest pyszne, a wszystko robi się samo. Chwila smażenia, potem wszystko przykrywamy i do piekarnika. A tam pod przykryciem dzieją się rzeczy niezwykłe. Mięso staje się miękkie i samo odchodzi od kości, a kapusta nabiera rewelacyjnego smaku z owoców i gęsiego tłuszczu.

Moje uwagi:
1. Do tego dania uda mogą być mrożone - mrożenie nie szkodzi gęsinie.
2. Najlepsza gęś, to polska owsiana. Jednak nawet jeżeli traficie na opakowanie z niemieckimi oznaczeniami, sprawdźcie producenta. Często jest to mięso zapakowane na eksport, ale pochodzi z polskich hodowli.
3. Czas pieczenia jest orientacyjny. Jeżeli mięso jest miękkie wcześniej, nie ma potrzeby dłuższego pieczenia, żeby nie przesuszyć gęsi.


Składniki:

2 uda gęsi (ok. 800 g)
400 g kapusty kiszonej
garść suszonych śliwek
garść suszonej żurawiny
½ szklanki soku jabłkowego
1½ łyżki majeranku
2 ząbki czosnku
¾ łyżeczki soli
⅓ łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
4 ziarna jałowca

Uda (jeżeli trzeba oczyścić z pozostałości piór) opłukać i osuszyć. Czosnek obrać, zmiażdżyć. Rozetrzeć w moździerzu z solą, pieprzem, połową majeranku i jałowcem (można również użyć tłuczka). Przyprawami natrzeć mięso, przykryć folią i odstawić na min. 2 godziny.

Kapustę odcisnąć (jeżeli jest bardzo kwaśna najpierw szybko przepłukać zimną wodą), pokroić. Śliwki pokroić na mniejsze kawałki.

Nogi gęsie położyć na zimnej suchej patelni, podsmażyć z obu stron na rumiano (wytopi się tłuszcz). 2 łyżki gęsiego tłuszczu przelać na drugą rozgrzaną patelnię, dołożyć kapustę. Chwilę podsmażyć. Wlać sok jabłkowy, zagotować, dorzucić śliwki, żurawinę i resztę majeranku. Wymieszać.

Do żaroodpornego naczynia przełożyć kapustę. Na wierzchu ułożyć mięso (skórą do góry), przykryć. Piec w 160°C (termoobieg) przez ok. 2 godziny.* Następnie odkryć naczynie, zwiększyć temperaturę do 230°C i podpiec jeszcze kilka minut, aż skórka będzie chrupiąca.

Podawać z kluseczkami (np. takie- klik) lub pieczonymi ziemniakami.


Smacznego!





Podsumowanie akcji "Pora na Pomidora"

Przepraszam Was, że tyle to trwało, ale w końcu udało mi się napisać podsumowanie akcji "Pora na pomidora". Dziękuję wszystkim za udział i wspaniałe przepisy. Znajdziecie je poniżej. Udało nam się zebrać 247 propozycji z pomidorami w roli głównej.

Jeżeli coś poprzekręcałam, dajcie znać.


Świąteczne babeczki z choinką

27 grudnia 2014







Niby już po Świętach, ale dzięki weekendowi, to tak nie do końca. Mam nadzieję, że jeszcze przez kilka dni nie będziecie rozbierać choinek. A może nawet uda mi się Was skusić na posadzenie kilku nowych ;). Jeżeli nie, to może przydadzą się za rok. Babeczki z choinkami są bardzo proste do przygotowania, ale ostrzegam, że z pomocą maluchów może zrobić się niezły bałagan. Jednak przy błyszczących oczach i przeciągłym "Łaaał!" na efekt końcowy nie ma to żadnego znaczenia. ;) My świetnie bawiliśmy się w sadzenie choinkowego lasu w Wigilię, ale teraz nie zostało już nawet jedno drzewko...

Użyłam zielonej czekolady, ale możecie zrobić też bardziej śnieżną wersję z białej czekolady i zielonej lub kolorowej posypki. Moje babeczki są mocno czekoladowe i raczej suche. Jeżeli chcecie możecie zrobić inne, ale nie warto rezygnować ze smarowania paluszków czekoladą. Mogą rozmięknąć od wilgotnego ciasta i choinki się powykrzywiają.


Składniki na 8-10 babeczek:

150 g ciemnej czekolady
75 g masła
2 jaja
50-75 g cukru
1 łyżka miodu
2 łyżeczki kakao
50 g mąki
2 łyżki posiekanych orzechów włoskich

Czekoladę rozpuścić razem z masłem na minimalnym ogniu lub w kąpieli wodnej. Odstawić do przestudzenia.

Jaja ubić z cukrem i miodem na puszystą masę. Do masy jajecznej przesiać mąkę i kakao, wmieszać orzechy. Na koniec połączyć z czekoladą.

Formę do muffinek wyłożyć małymi papilotkami. Ciasto rozłożyć do dołków do ¾ wysokości. Babeczki piec ok. 25 minut w 180°C, do suchego patyczka. Odstawić do ostudzenia.


Dekoracja
8-10 paluszków
ok. 30-40 g ciemnej czekolady
120 g zielonej lub białej czekolady
kolorowe drobne perełki, gwiazdki itp.
kilka łyżek białego lukru (zużyłam lukier królewski po ozdabianiu pierniczków, ale może też być zwykły)
4 łyżki drobnych wiórków kokosowych


Ciemną czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Paluszki posmarować czekoladą (np. za pomocą pędzelka), odłożyć w odstępach do zastygnięcia na papier do pieczenia.

Następnie rozpuścić zieloną (lub białą) czekoladę, przełożyć do rękawa lub woreczka i wyciskać na paluszki nitki czekoladowe na kształt choinek. Posypać cukrowymi dekoracjami, odłożyć do zastygnięcia.

Wystudzone babeczki, posmarować lukrem i posypać wiórkami kokosowymi. Na środku wbić czekoladową choinkę. Żeby choinki nie połamały się podczas mocowania na babeczce, dobrze jest zrobić otwór wcześniej samym paluszkiem.


Smacznego!



Wesołych Świąt

25 grudnia 2014


Pierwszy dzień Świąt prawie już za nami... A ja w końcu, po godzinach spędzonych w kuchni i w efekcie spałaszowaniu niezliczonej ilości smakołyków znalazłam chwilkę, żeby życzyć Wam Wesołych Świąt!

Mam nadzieję, że spędzacie je w ciepłej, rodzinnej atmosferze z zapachem choinki, ogniem strzelającym z kominka (lub jak u mnie chociaż świeczek). Życzę Wam, aby te Święta były niezapomniane.
Kasia

Miękkie pierniczki na ostatnią chwilę, czyli pierniczki "last minute"

21 grudnia 2014



Pierniczki "last minute"

Nie jestem w stanie powiedzieć ile w tym roku upiekłam już pierniczków, ale okazuje się, że ciągle za mało... Czasu do Świąt też już mało, więc tym razem musiałam skorzystać z przepisu na szybkie pierniczki, które nie wymagają dojrzewania i są mięciutkie po upieczeniu. Dobrze też zachowują swój kształt,przez co świetnie nadają się do dekorowania (to moje plany na dzisiejszy wieczór :) ).


Składniki:

125 g mąki graham
125 g mąki pszennej
250 g mąki żytniej
1 łyżeczka kakao (lub nieco więcej jeśli użyjecie jaśniejszego miodu)
3-4 łyżeczki przyprawy do piernika
170 g cukru pudru brązowego (może być też cukier brązowy zmielony w młynku)
150 g płynnego miodu gryczanego
120 g roztopionego masła
2 jaja
2 łyżki mleka
1 łyżeczka sody oczyszczonej

Pasztet grzybowy w cieście francuskim

19 grudnia 2014





Pasztet grzybowy w cieście francuskim





Składniki:

750 g grzybów mrożonych (moje były przed mrożeniem krótko obgotowane)
2 cebule
3 jaja
3 łyżki śmietany
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
1/2 łyżeczki suszonego lubczyku
3 łyżki klarowanego masła
2-4 łyżki bułki tartej
300 g ciasta francuskiego

Grzyby rozmrozić, jeżeli trzeba pokroić na mniejsze kawałki. Cebule obrać, posiekać w kosteczkę. Na patelni rozgrzać 1 łyżkę masła, zeszklić na nim cebulę, przełożyć do miseczki. Na patelni po cebuli rozgrzać pozostałe masło, wrzucić grzyby, tymianek, lubczyk, paprykę słodką i ostrą. Podsmażyć, często mieszając, aż cały płyn wyparuje. Doprawić solą i pieprzem, odstawić do wystudzenia.

Połowę grzybów zmiksować z cebulą. Wymieszać z grzybami w kawałkach. Dodać natkę pietruszki, jeżeli trzeba jeszcze doprawić. Jaja roztrzepać 1 łyżkę odłożyć.

Masę grzybową wymieszać z jajami. Dodać bułkę tartą i śmietanę, bardzo dokładnie wymieszać. Foremkę keksową wysmarować masłem, oprószyć mąką, wyłożyć ciastem francuskim (kawałek odłożyć na wierzch). Do przygotowanej formy przełożyć masę grzybową, przykryć odłożonym kawałkiem ciasta francuskiego. Posmarować odłożonym jajkiem. Piec w 180°C przez ok 45-55 minut. Przestudzić w formie. Pasztet najlepiej smakuje jeszcze lekko ciepły.


Smacznego!





Tarta z kapustą i grzybami (drożdżowa)

17 grudnia 2014





Tarta z kapustą i grzybami (drożdżowa)





Ciasto:

250 g mąki
8 g suszonych drożdży
1/3 szklanki letniej wody
1 jajo
1/4 łyżeczki soli
70 g roztopionego masła

Mąkę wymieszać z drożdżami. Dodać wodę, jajo, sól, wymieszać. Wyrabiać ciasto przez 10 minut, stopniowo dodając masło. Wyrobione ciasto powinno być miękkie i nieklejące. Ciasto przełożyć do miski, przykryć ściereczką. Odstawić w ciepłe miejsce na ok. 45 minut.

Farsz:

750 g kiszonej kapusty z marchewką (odciśniętej)
50 g suszonych grzybów
80 g suszonych śliwek
1 cebula
2 liście laurowe
3 ziarna ziela angielskiego
2 ziarna jałowca
1 łyżeczka majeranku
1/2 łyżeczki kminku
sól i świeżo mielony czarny pieprz
łyżeczki

Grzyby zalać zimną wodą odstawić na kilka godzin (min.2-3, najlepiej na noc). Następnie grzyby wraz z wodą, w której się moczyły przełożyć do garnka. Gotować ok. 30-40 minut, aż zmiękną. Osączyć, ostudzić i pokroić w paseczki. Odstawić na bok.

Kapustę posiekać. Cebulę obrać, posiekać. W głębokiej patelni lub rondlu rozgrzać 2 łyżki oleju, zeszklić cebulę, przełożyć do miseczki. Wlać kolejne 2 łyżki oleju, przysmażyć przez chwilę kapustę. Dodać przyprawy i szklankę wody, gotować na małym ogniu przez ok. godzinę. Odstawić do ostudzenia, usunąć przyprawy (poza majerankiem oczywiście ;) ).

Śliwki pokroić dodać razem z grzybami i cebulą do kapusty. Wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Tarta
Dno formy do tarty 25-26 cm z wysokim brzegiem (lub tortownicy) wyłożyć papierem do pieczenia. 1/4 ciasta odłożyć, resztę rozwałkować na placek. Wyłożyć nim dno i boki formy. Nałożyć farsz i zagiąć dookoła boki z ciasta. Odłożoną część ciasta uformować w wałeczki i ułożyć na wierzchu tarty lub rozwałkować i powycinać np. gwiazdki. Posmarować pozostałym olejem. Piec ok. 30 minut w 180C.


Smacznego!





Barszcz czerwony prosty jak.. barszcz (bez zakwasu)

16 grudnia 2014





Barszcz czerwony wigilijny (bez zakwasu)



Przed świętami więcej czasu spędzam w sklepach. Chcąc, nie chcąc gdy stoję w kolejce zawieszam wzrok na innych wózkach. W wielu widzę kartony, butelki lub torebki z napisem "barszcz czerwony". A przecież przygotowanie barszczu wcale nie jest tak skomplikowane. Nawet jeżeli nie chcecie się bawić w nastawianie zakwasu, można ugotować pyszny barszcz bez niego. Moja Mama najczęściej robiła właśnie barszcz bez zakwasu i był wspaniały. Ja do tego ułatwiłam sobie jeszcze sprawę i barszcz gotuję tylko kilka chwil. Zupa wychodzi bardzo esencjonalna i nie ma obawy, że straci kolor.

Zanim sięgniecie po torebkę z proszkiem, może wypróbujecie przepis na barszcz prosty jak... barszcz ;). Jeżeli wolicie Barszcz czerwony na zakwasie, to przepis jest tutaj- klik


Składniki na ok. 4 litry:

2 kg czerwonych buraków
1 marchewka
1 pietruszka
2 kwaśne jabłka
6-8 śliwek wędzonych z pestką
3 ząbki czosnku
1 czubata łyżka majeranku
4 liście laurowe
6 ziaren ziela angielskiego
6-8 ziaren czarnego pieprzu
4 łyżki octu jabłkowego lub więcej do smaku
sól
czarny pieprz

Buraki, marchewkę, pietruszkę obrać, opłukać zetrzeć na tarce o grubych oczkach lub pokroić w kostkę. Ząbki czosnku obrać, rozgnieść nożem. Jabłka umyć, przekroić na ćwiartki, usunąć gniazda nasienne. Wszystko razem przełożyć do dużego garnka.

Dorzucić śliwki, liście laurowe, ziele angielskie, pieprz i majeranek. Całość zalać 2 litrami zimnej wody, doprowadzić do wrzenia. Gotować na minimalnej mocy przez 5 minut. Odstawić pod przykryciem na noc.

Następnego dnia wywar przecedzić. Wszystko co zostanie na sicie przełożyć do garnka, ponownie zalać 2 litrami zimnej wody. Zagotować i od razu zdjąć z płyty. Odstawić do przestudzenia.

Oba wywary połączyć, zagotować. Dodać ocet jabłkowy Doprawić do smaku solą, pieprzem.

Podawać tradycyjnie z uszkami lub np. z tartą z kiszoną kapustą.


Smacznego!





Tymiankowe rillettes z gęsi z jabłkową nutą

13 grudnia 2014





Tymiankowe rillettes z gęsi z jabłkową nutą

Rillettes jest smarowidłem z kuchni francuskiej. W dużym uproszczeniu to coś pomiędzy pasztetem, a smalcem. Klasyczne przyrządzane jest z wieprzowiny (Rillettes de porc), ale można użyć również innego mięsa. Ja wybrałam gęś, która po długotrwałej kąpieli w tłuszczu zamieniła się w boski specjał. Mięso stało się delikatne, mięciutkie i rozpływające w ustach. Dodatek cydru i soku jabłkowego nadał mu lekko słodki aromat.

Rillettes można podawać na co dzień, ale jest tak dobre, że sprawdzi się także na święta lub przyjęcia. Można podawać z bagietką jako przystawkę, ale doskonale smakuje również jako okrasa do pieczonych ziemniaków lub farsz do pierożków. Dodatkiem do takich smarowideł najczęściej jest też ogórek kiszony, ale zamiast niego można podać jabłko smażone w karmelu. To naprawdę pyszne połączenie. Polecam.

Przy okazji z wielką radością mogę Was poinformować, że ten przepis został nagrodzony w ramach akcji "Czas na gęsinę" i zdobył III nagrodę w konkursie „Przepis na potrawę z gęsiny z polskimi jabłkami”. Jest to dla mnie duże wyróżnienie, zwłaszcza, że w konkursie brali udział również zawodowi kucharze. Oczywiście musi być jakaś równowaga i dlatego jest mi też trochę wstyd, że spóźniłam się na galę wręczania nagród. ;) Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć z imprezy, ale degustacja potraw z gęsiny niezapomniana.


Składniki:

1,2 - 1,5 kg mięsa gęsi (np. nogi, skrzydła, szyja) ze skórą i tłuszczem
400 g surowego tłustego boczku wieprzowego z podbrzusza tzw. brzuszka
400 g czystego smalcu z gęsi
100 ml soku jabłkowego
100 ml cydru
5 ziaren ziela angielskiego
4 liście laurowe
2 goździki
szczypta cynamonu
3-4 gałązki świeżego tymianku
4 ząbki czosnku
sól i pieprz

Ziele angielskie, liście laurowe, goździki, cynamon, przełożyć do moździerza, lekko roztłuc. Czosnek obrać, pokroić w plasterki.

Mięso natrzeć przyprawami, przełożyć do miski. Obłożyć czosnkiem w plasterkach i gałązkami tymianku, zalać sokiem jabłkowym. Miskę przykryć folią spożywczą, wstawić na noc do lodówki.

Następnego dnia mięso pokroić na mniejsze kawałki. Smalec roztopić w garnku z grubym dnem. Ułożyć w nim pokrojone mięso, dolać cydr, wymieszać. Przykryć i gotować na małym ogniu kilka godzin (mniej więcej 4-6), aż do momentu, gdy z boczku wytopi się tłuszcz, a mięso gęsi będzie się rozpadać po dotknięciu widelcem.

Odstawić do lekkiego ostudzenia.

Na dużej misce ułożyć sito. Na sito przełożyć partie mięsa (zachowując spływający tłuszcz). Przyprawy usunąć. Mięso podzielić na pojedyncze włókna (najlepiej rozcierając je palcami) i układać luźno w słoikach lub ceramicznych naczyniach. Uważać, żeby do mięsa nie dostały się kawałki przypraw. Mięso zalać zebranym w misce tłuszczem. Odstawić w chłodne miejsce, aby tłuszcz zastygł.

Rillettes przechowywać w lodówce, przed podaniem ocieplić do temperatury pokojowej.


Smacznego!

Przepis zdobył nagrodę w ramach akcji "Czas na gęsinę".

Śledź w śmietanie z jabłkiem

10 grudnia 2014





Śledź w śmietanie z jabłkiem

Trochę nie dowierzam, że właśnie przedstawiam Wam jeden z moich najgorszych koszmarów kulinarnych. Śledzie w śmietanie. To danie podawane w szkolnej stołówce sprawiło, że przez wiele lat nie ruszałam śledzi. Tamte były okropne. Do dziś na myśl o zestawie śledź w śmietanie i gorące ziemniaki puchnie mi gardło. Serio. Na obiady chodziłam z koleżanką, która do śledzi miała podobny stosunek. Niestety panie kucharki nie pozwalały nam odejść od stolika bez pustego talerza. Nie wiedziały, że dziecięca kreatywność nie ma sobie równych i śledzie lądowały w jednym kubku, przykryte drugim lub pod ceratą na stole... Od tamtej pory nie zjem takiego śledzia w jednym całym kawałku. Musi być pokrojony. I absolutnie żadnych gorących ziemniaków. Już kiedyś pisałam, że próbuję "oswoić" śledzie, dlatego postanowiłam spróbować zmierzyć się z nimi w śmietanie i przygotować je według przepisu mojej Mamy. I... Uwaga! Przyznaję oficjalnie, że mi naprawdę smakują. Jednak ziemniaków do nich nie zjem i trochę drażni mnie kiedy M. tak się nimi zajada... A przecież powinnam się cieszyć, że dobre są. Bo są. ;)


Składniki:

500 g solonych filetów śledziowych
mleko do namoczenia śledzi- może wymieszane z wodą
1 łyżeczka octu jabłkowego
1 cebula
1 nieduże jabłko
sok z cytryny
200 g śmietany
1-2 łyżki majonezu
1 łyżeczka płynnego miodu
2 łyżeczki posiekanego koperku
sól i pieprz

Wigilijna zupa migdałowa

08 grudnia 2014







Którą z zup podajecie w domach na Wigilię? Rybną, grzybową, barszcz czerwony, a może migdałową? Ta ostatnia chyba jest już najmniej popularna. Jednak na specjalne życzenie mojego synka pojawi się nas na wieczerzy wigilijnej. Coś mi zresztą mówi, że taka słodka zupa właśnie wśród dzieci ma najwięcej entuzjastów. ;)


Składniki na 4 porcje:

200 g migdałów
3 łyżki rodzynek
60 g białego ryżu
1,2 l mleka
kawałek kory cynamonu
4 łyżki płatków migdałowych
2-3 łyżki cukru
1 żółtko (opcjonalnie)

Migdały sparzyć, obrać ze skórki. Dokładnie wysuszyć i zmielić. Rodzynki opłukać, osączyć na sitku. Ryż ugotować na sypko.

Mleko zagotować z kawałkiem cynamonu i cukrem. Dodać zmielone migdały, gotować na minimalnej mocy przez ok. 15 minut. Pod koniec dodać rodzynki.

Jeżeli zupa ma być zaprawiona żółtkiem należy zahartować je 3 łyżkami zupy. Następnie cały czas mieszając wlać żółtko do garnka.

Ryż przełożyć do wazy, zalać gorącą zupą. Od razu podawać.


Smacznego!

Pierniczki Katarzynki

06 grudnia 2014



Ostatnio miałam dość długą przerwę w blogowaniu, a wszystko przez to, że mój laptop odmówił posłuszeństwa. Naprawa, która miała zająć kilka godzin znacznie się wydłużyła... Najważniejsze jednak, że udało się ożywić sprzęt i mogę w końcu tu wrócić. Brakowało mi tego miejsca.




Dzisiaj zapraszam Was na pierniczki, których chyba specjalnie przedstawiać nie trzeba. Bo katarzynki znacie, prawda?

Jednak przed przepisem jeszcze szczypta starych opowieści.
Według jednej z legend pierniki powstały dzięki Bogumiłowi - ubogiemu czeladnikowi bogatego piekarza Bartłomieja. Młody czeladnik był zakochany z wzajemnością w córce swojego mistrza-Katarzynie, ale Bartłomiej nie zamierzał wydać córki za kogoś tak biednego. Jednak historia potoczyła się swoim torem. Pewnego dnia Bogumił uratował Królowę Pszczół. Ta w podzięce zdradziła mu sekret, dzięki któremu miało spełnić się marzenie młodego Piekarczyka. Przy szykowaniu kolejnego ciasta poleciła Bogumiłowi dodać do niego miodu. Kilka dni później Bartłomiej oświadczył swoim piekarzom, że do Torunia ma przybyć król i że na jego przyjazd muszą upiec jak najlepsze przysmaki. Bogumił do swojego ciasta dodał miodu i powycinał je na kształt serc złączonych obrączkami. Jednak po wstawieniu do pieca serca i obrączki zlały się w jeden kształt. Król, po skosztowaniu ciastek zachwycił się smakiem pierników i chciał poznać piekarza, który przygotował ten przysmak. Ten przyznał się, że oprócz umiejętności w ten wypiek włożył też miłość do Katarzyny. Król ogłosił więc zaręczyny młodych, Bogumiła mianował królewskim piernikarzem, a upieczone ciastka "katarzynkami".

Według innego podania katarzynki są dziełem Katarzyny, córki toruńskiego młynarza. Podczas, gdy dziewczyna przygotowywała specjalne smakołyki na przyjazd króla, pszczoły podpowiedziały jej, aby dodała do ciasta miodu. Kasia tak zrobiła, a ciastka wyszły znakomite. Smak pierników wprawił w zachwyt króla i dworzan i zostały one nazwane katarzynkami.
Nie wiadomo dziś, w której z tych legend jest więcej prawdy, ale fakt, że katarzynki są znane i pyszne jest niezaprzeczalny. A co roku w Toruniu odbywa się Jarmark Katarzyński.
Ja wybrałabym zdecydowanie drugą wersję, bez ckliwych szczegółów... ;)




Pierniczki Katarzynki

Przepis własny, ale jako imienniczka katarzynek czuję się usprawiedliwiona. ;) Inspiracją były instrukcje prosto z Torunia, jakie dostałam razem z foremkami oraz lista składników z opakowania katarzynek toruńskich. Dacie wiarę, że nie ma w nich miodu?

Składniki:

250 g miodu
1 łyżka masła
200 g mąki pszennej
100 g mąki żytniej
1 łyżeczka amoniaku
2 łyżeczki przyprawy do piernika
50 g posiekanych orzechów włoskich
3 łyżki rumu
szczypta soli

Miód podgrzać z masłem. Mąkę przesiać, wymieszać z amoniakiem i przyprawą do piernika. Dodać do miodu razem z orzechami i rumem. Wyrobić ciasto przez 5-7 minut. Będzie klejące, ale nie należy dosypywać mąki.

Wyrobione ciasto schłodzić 2 godziny w lodówce (można też przez noc).

Rozwałkować na grubość 8-10 mm. Najłatwiej jest na silikonowej stolnicy lub pomiędzy 2 arkuszami papieru. Wtedy nie trzeba podsypywać mąką. Wycinać foremką pierniczki, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ciastka posmarować pędzelkiem wodą.

Piec w 180°C (góra/dół) przez 10-12 minut. Nie należy przekraczać czasu pieczenia, bo pierniczki mogą stać się zbyt twarde i już nie zmiękną.

Po upieczeniu odczekać minutę, następnie wystudzić Katarzynki na kratce.

Katarzynki po wystudzeniu trochę twardnieją. Miękkość odzyskują po ok. 10-14 dniach przechowywania w zamkniętej puszce. Po włożeniu do puszki kawałka jabłka wyraźnie zaczynają mięknąć już po 3 dniach.


Smacznego!



Przepis dodaję do akcji
Korzenne przysmaki

Sajgonki z wędzoną newellą

25 listopada 2014







Sajgonki z wędzoną newellą



Moja trzecia propozycja do akcji "Gotuję z newellą". Sajgonki. Są absolutnie pyszne. Same sajgonki z warzywami nie są nowością, ale dzięki wędzonej newelli zyskały nowy smak i nabrały charakteru. I, chociaż to danie bezmięsne, zdobyły nie tylko moje uznanie, ale również mojego Męża. Polecam ze 100% rekomendacją mojego głównego mięsożercy ;)    


Składniki na 10-12 sajgonek:

6-8 grzybów mun
200 g newelli wędzonej
1 duża marchewka
1 mała papryka czerwona
6-8 liści kapusty pekińskiej
płatki chili wg uznania
1/2 łyżeczki startego imbiru
1 łyżka sosu sojowego
12 arkuszy papieru ryżowego

Grzyby przygotować zgodnie z opisem na opakowaniu. Newellę pokroić na kawałki Marchewkę obrać, umyć, zetrzeć na tarce. Paprykę umyć, usunąć gniazdo nasienne, pokroić w paski. Kapustę opłukać, osuszyć. Ściąć grube białe części. Liście pokroić w paski.

W misce wymieszać wszystkie składniki farszu. Doprawić.

Arkusze papieru ryżowego przygotować zgodnie z opisem na opakowaniu. Na każdy krążek (bliżej dołu) nałożyć porcję farszu. Delikatnie zrolować od dołu, zawijając boki do środka. W ten sam sposób zwinąć wszystkie sajgonki. Smażyć na mocno rozgrzanym oleju do zrumienienia lub posmarować oliwą i upiec w 200°C przez ok. 15 minut.

Po usmażeniu osączyć na ręczniku papierowym.

Podawać z sosem chili lub orientalnym. Można jeść palcami lub nieco utrudnić sobie życie i skorzystać z pałeczek. ;)


Smacznego!



Przepis dodaję do akcji
Gotuj z Newellą


Koktajl proteinowo- żurawinowy z granatem

"




Koktajl proteinowo- żurawinowy z granatem



Według powszechnej opinii śniadanie, to najważniejszy posiłek dnia. Nie bez znaczenia jest więc jego skład i proporcje składników odżywczych. Wiele badań wskazuje, że śniadanie bogate w białko daje dłuższe uczucie sytości, zmniejsza napady głodu, przez co ogranicza skłonność do podjadania w ciągu reszty dnia... To tyle teorii. Z praktyką już u mnie dużo gorzej. Jak już kiedyś pisałam, w okresie jesienno-zimowym śniadanie jest dla mnie najtrudniejszym posiłkiem i często po prostu z niego rezygnuję. Czasem przekornie wybieram koktajle, które są raczej zarezerwowane dla letnich miesięcy. Dzisiaj proponuję mój pierwszy koktajl proteinowy. Z naturalnego białka. Bez odżywek w proszku i mleka (wybredna jestem, ale zimne o tej porze roku to nie najlepsza propozycja, a ciepłe lubię tylko w owsiance;) ). Do tego owoce z listy najzdrowszych na świecie (granat, żurawina, banan). Jeżeli nie zdecydujecie się o tej porze roku na koktajlowe śniadanie, to polecam również o innej porze np. po treningu.


Składniki na 2-3 porcje:

80 g newelli klasycznej
nasiona z 1 granatu
120 g świeżej żurawiny
2 łyżki suszonej żurawiny
1/2 banana
2 łyżeczki zarodków pszennych
2 łyżki płatków migdałowych
150 ml soku pomarańczowego
opcjonalnie miód do dosłodzenia

Newellę i banana pokroić na mniejsze kawałki. Umieścić razem z pozostałymi składnikami w kielichu do koktajli. Zmiksować do uzyskania gładkiej konsystencji. Jeżeli koktajl jest za gęsty dodać jeszcze trochę soku. Ewentualnie dosłodzić miodem do smaku.


Smacznego!



Przepis dodaję do akcji
Gotuj z Newellą

Pikantny syczuański kurczak z orzeszkami ziemnymi

24 listopada 2014





Pikantny syczuański kurczak z orzeszkami ziemnymi (SUI MI CI TING)

Dzisiaj mam dla Was coś błyskawicznego. Domową i prostą, lecz niezwykle aromatyczną potrawę prosto z Syczuanu. Przepis pochodzi z jednej z moich ulubionych książek dotyczących kuchni chińskiej. Nie jest to najnowsza pozycja (gdy książka się ukazała gotowałam jeszcze piasek i liście na podwórku), ale przepisy w niej zawarte są ponadczasowe i pozwalają w kilka chwil przybliżyć smaki dalekiego orientu. Polecam!


Składniki na 4 porcje:

2 piersi kurczaka
2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
1 jajo

Sos
¾ szklanki prażonych niesolonych orzeszków ziemnych
2 cebule dymki ze szczypiorem
1 łyżka wody
1½ łyżeczki brązowego cukru
2 łyżeczki octu ryżowego
2 łyżeczki sosu sojowego
½ łyżeczki soli
2-4 suszone ostre papryczki
¾ łyżeczkipieprzu syczuańskiego (można pominąć)
2 łyżki oleju arachidowego (w oryginale smalec)
olej do głębokiego smażenia (użyłam rzepakowego)

Mięso umyć, osuszyć, pokroić w kostkę. Jajko roztrzepać z 2 łyżeczkami skrobi. Dodać mięso, dokładnie wymieszać.

Orzeszki grubo posiekać.

W miseczce wymieszać wodę, cukier, ocet, sos sojowy, sól. Cebulę dymkę pokroić skośnie na 2 cm kawałki. Trochę odłożyć do posypania gotowego dania, resztę wymieszać z sosem. Odstawić na bok.

W głębokim rondlu mocno rozgrzać olej (180°C). W 2-3 partiach smażyć kurczaka przez 40-45 sekund. Osączyć na ręczniku papierowym.

Papryczki rozetrzeć w moździerzu razem z pieprzem. W woku lub głębokiej patelni rozgrzać olej arachidowy. Podsmażyć chili i pieprz ok. 10 sekund. Dodać mięso, mieszając smażyć kolejne 10 sekund. Wlać sos, cały czas mieszając smażyć jeszcze 20 sekund. Wsypać orzeszki ziemne, zamieszać kilka razy, przełożyć na talerz. Posypać odłożoną dymką. Podawać od razu z ryżem lub makaronem.


Smacznego!




Źródło przepisu: "Kuchnia chińska" Katarzyny Pospieszyńskiej (1988) ; przepis lekko zmodyfikowany

Tarta z pomidorkami i marynowaną newellą

23 listopada 2014







Wiecie czym jest newella z mojej tarty? Zakładam, że nie, bo sama do niedawna nie miałam pojęcia co to za produkt. O jej istnieniu dowiedziałam się z akcji na durszlaku i muszę przyznać, że mnie zaintrygowała. Newella jest produktem z białka kurzego jaja, o dużej ilości protein. Jeden jej plasterek dostarcza podobno tyle samo białka, co plasterek mięsa. Do tego producent zapewnia, że newella "nie zawiera jakichkolwiek substancji sztucznych, konserwantów, barwników". Na próżno szukać ich w składzie. To oznacza, że newella może być świetnym produktem dla wszystkich, którzy chcą się zdrowo odżywiać.
Nie jest łatwo dostępna, ale na szczęście jest w XXI wiek i sklepy internetowe. ;) Udało mi się ją zamówić, jednak podchodziłam do newelli z pewną rezerwą. Zastanawiałam się, jak będzie smakować. Czy jak białko jaja, czy może inaczej. Nie byłam przekonana, czy będę w stanie coś z nią przygotować. Klasyczna newella wizualnie kojarzy się nieco z mozzarellą i jest neutralna w smaku. Wędzona jest dużo wyraźniejsza, z intensywnym aromatem. Do głowy przychodziły mi różne pomysły. Na pierwszy rzut poszła tarta, którą miałam przygotować na kolację jako danie wege. Pomyślałam, że newella może być tu dobrym uzupełnieniem. Zdecydowałam się na naturalną, ale poddałam ją marynowaniu. Instynkt mnie nie zawiódł. Dzięki temu zabiegowi newella zyskała ziołowy aromat i dodała "kropkę nad i" całej tarcie. Jeżeli macie ochotę spróbować, polecam.


Składniki:

Ciasto
150 g mąki
100 g zimnego masła
1/4 łyżeczki soli

Mąkę wymieszać z solą, posiekać z zimnym masłem, zagnieść ciasto. Jeżeli składniki nie będą chciały się połączyć dodać odrobinę lodowatej wody lub białego wina. Ciasto zawinąć w folię, schłodzić w lodówce 30 minut.

Dno formy na tartę lekko posmarować masłem i oprószyć mąką. Schłodzone ciasto rozwałkować pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia. Przełożyć do formy, docisnąć. Ciasto gęsto ponakłuwać widelcem. Na wierzchu ułożyć arkusz papieru do pieczenia, obciążyć kulkami ceramicznymi lub fasolą. Piec w 190-200°C przez 15 minut. Ostrożnie zdjąć fasolę i papier do pieczenia. Piec kolejne 10 minut.

Podpieczony spód odstawić do ostudzenia.


Farsz
100 g newelli klasycznej
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
2 łyżeczki oleju rzepakowego
szczypta pieprzu kajeńskiego
150 g pomidorków koktajlowych
garść liści bazylii
250 g ricotty
100 g gęstego jogurtu naturalnego
2 jaja
sól i pieprz do smaku


Newellę pokroić w kostkę, wymieszać z olejem, tymiankiem i pieprzem kajeńskim. Odstawić na 20 minut. Pomidorki opłukać, osuszyć, przekroić na połówki. Listki bazylii opłukać, osuszyć ręcznikiem papierowym, pokroić w paseczki.

Ricottę połączyć z jogurtem i jajami. Wymieszać z bazylią i newellą, doprawić solą i pieprzem. Mieszankę wylać na upieczony spód. Na wierzchu powkładać pomidorki koktajlowe.

Piec w 180°C przez 35 minut. Przed pokrojeniem odczekać kilka minut. Podawać na ciepło lub w temperaturze pokojowej.


Smacznego!


Przepis dodaję do akcji
Gotuj z Newellą
Jeśli myślisz, że dam się lubić, zapraszam ;)