Sałatka z dyni

29 października 2013





Lubię słoneczną jesień, różnokolorowe liście spadające z drzew i dynie o niezwykle pomarańczowym wnętrzu. Za ich smak i wygląd, i za to, że są bardziej pyzate ;)

Dzisiaj dynia w jednej z najprostszych wersji, czyli pokrojona na kawałki i upieczona z czosnkiem, ziołami i odrobiną oleju/oliwy. Na takiej wersji często poprzestaję, co chwilę podjadając po jednym kawałeczku. Czasami jednak dodaję orzechy i ser. Dzisiaj proponuję wędzony twaróg, jednak wystarczy zmienić ser i zmieni się charakter sałatki. Gorgonzola doda wyraźnego smaku, a parmezan uzupełni smak dyni. Zachęcam do pokombinowania.


Składniki:

500 g oczyszczonego miąższu dyni
50 g wędzonego twarogu
60 g uprażonych orzechów włoskich 
1 łyżka oleju
½ łyżeczki soli
1 łyżeczka tymianku
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę

Dynię pokroić w kostkę, wymieszać z przyprawami. Ułożyć na blasze wyłożonej folią aluminiową. Piec w 180°C ok. 15- 20 minut (aż zmięknie).

Orzechy posiekać na mniejsze kawałki. Upieczoną dynię przełożyć na półmisek. Posypać pokruszonym serem i orzechami.

Smacznego!

Pająki na słodko

26 października 2013





Nigdy nie obchodziłam halloween, ale mając dzieci pewnie niedługo zacznę. Postanowiłam się przygotować i doszłam do wniosku, że przyrządzanie "przerażających" dekoracji i krwiste odsłony zupełnie zwyczajnych produktów naprawdę mogą dać frajdę. 

W końcu wszyscy lubimy czasami mroczne opowieści. No to zaczynamy :)
To wydarzyło się takiej nocy jak dzisiaj. Początkowo wszystko zapowiadało się spokojnie, lecz nagle od morza zaczął dąć straszliwy wicher, złowieszczo wyjąc. Cienie pobliskich drzew przybierały makabryczne kształty. Dzikie psy ujadały przeraźliwie. Mgła zaczynała gęstnieć. W oddali było słychać narastający szmer. Coś się tam poruszało przesuwając się coraz bliżej i bliżej. Nagle w ciemności błysnęły oczy. Czerwone oczy...


Składniki:
12 babeczek / mufinek
100 g białej czekolady czekolady
3 łyżki śmietanki
kilka sztuk ciemnych żelków spaghetti
150 g ciasteczek neo/oreo*
1 łyżka roztopionej czekolady
2 łyżeczki miodu
cukrowe perełki, kawałki żelków lub drażetki na oczy

Ciasteczka pokruszyć drobno do miski. Czekoladę i miód dodać w takiej ilości, żeby ciastka dawały się zlepić. Z masy formować kulki - 12 większych na odwłok i 12 mniejszych na głowę. Jeżeli masa jest oporna na zlepianie mocniej docisnąć lub dodać jeszcze trochę miodu.

Białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, wymieszać ze śmietanką i posmarować babeczki.

Na każdej babeczce układać po 4 kawałki żelków tak, aby zwisały lekko po obu stronach. Na wierzch ułożyć odwłok i głowę. Do głowy doczepić oczy.


* zamiast oreo można użyć np. gotowych pralinek, orzechów w czekoladzie, ferrero rocher

Smacznego :)


Halloween!

Dorsz zapiekany z pesto, pomidorami i mozzarellą

24 października 2013






Pesto przygotowane, ale to nie koniec jego kariery. Teraz czas na kolejny krok.
Są tacy, którzy twierdzą, że ryb nie należy łączyć z serem, ale ja do nich nie należę. Dorsz maźnięty pesto w towarzystwie pomidorów i mozzarelli jest po prostu pyszny. Do tego jeszcze makaron (w dzień walki z otyłością najlepszy będzie pełnoziarnisty) i obiad gotowy.


Składniki dla 4 osób:

600 g filetów dorsza
6 łyżek pesto bazyliowo-pietruszkowego ( lub innego zielonego)
125 g mozzarelli
2-3 pomidory
400 g makaronu (ja użyłam pełnoziarnistego tagliatelle)
odrobina oliwy
odrobina soli i pieprzu

Rybę oczyścić z płetw, ości i innych ewentualnych pozostałości. Umyć, osuszyć. Pomidory umyć, pokroić w plasterki. Mozzarellę również pokroić w plastry.

Naczynie żaroodporne wysmarować oliwą. Na dnie ułożyć filety dorsza. Oprószyć solą i pieprzem, posmarować pesto. Na rybie ułożyć plastry pomidorów, a na pomidorach mozzarellę. Posmarować jeszcze odrobiną pesto i skropić oliwą. Piec w 180°C przez 20-25 minut (w zależności od grubości filetów).

W tym czasie ugotować makaron al dente w osolonej wodzie. Ugotowany makaron wymieszać z resztą pesto. Podawać od razu z upieczoną rybą.

Smacznego!


Pesto bazyliowo-pietruszkowe

23 października 2013





Pesto bazyliowo-pietruszkowe

Często zastanawiam się jak odkryto niektóre połączenia składników. Takie pesto alla genovese na przykład. Jak ktoś wpadł na pomysł, żeby utrzeć bazylię, orzeszki pinii, parmezan, czosnek i to wszystko zalać oliwą?
To jest dla mnie właśnie magia kuchni. Łączenie różnych składników, czasem kilka porażek... albo porażający sukces ;)

Trzymając się składników powyżej z proporcjami poniżej otrzymacie klasyczne pesto z Genui. Moje pesto jest trochę przerobione. Używam go również do zapiekania, więc zastąpiłam część bazylii pietruszką (żeby nie gorzkniała w wysokiej temperaturze), a orzeszki pinii - słonecznikiem (ze względu na dostępność i ekonomię;).


Składniki na 200-250 ml:

1 szklanka lekko uciśniętych listków bazylii (ok. 30 g)
1 szklanka listków natki pietruszki (ok. 25 g)
60 g drobno startego parmezanu (może być również bursztyn, grana padano, dziugas albo inny twardy ser)
½ szklanki oliwy
3 łyżki pestek słonecznika (ok. 35 g; można pomieszać lub zastąpić innymi orzechami)
sól
pieprz

Czosnek obrać i zmiażdżyć. Listki opłukać i dobrze osuszyć. Pestki (orzechy) można podprażyć na patelni.

Czosnek utrzeć w moździerzu ze szczyptą soli. Dodać bazylię, pietruszkę i ser. Utrzeć razem. Na koniec, cały czas ucierając, wlewać cienką strużką oliwę. Doprawić pieprzem i ewentualnie solą.


W wersji ekspresowej wszystkie składniki (poza oliwą) umieścić w blenderze i zmiksować drobno, ale nie na miazgę. Oliwę dodać na koniec cienkim strumieniem. Doprawić.


Gotowe pesto można przełożyć do szczelnie zamykanego słoika, zalać z góry oliwą tak, żeby było przykryte (dopiero wtedy zamknąć słoik ;) Przechowywać w lodówce. Dodawać do makaronów, pizzy, mięsa, ryb, pieczywa.

Smacznego!

Lekka pianka żurawinowa

20 października 2013





Dzisiaj cudownie lekki deser z kuchni rosyjskiej - pianka żurawinowa. Schłodzona jest stała, ale w ustach się po prostu rozpływa... Na przepis trafiłam na blogu Twardy Szparag i po prostu musiałam ją przygotować. Od siebie dodałam odrobinę owocu granatu i listki melisy. Świetnie komponuje się także z dodatkiem syropu malinowego.

Zdjęcia uzupełnię jutro, teraz zależy mi na dołączeniu jeszcze do akcji "Różowy Tydzień". Pamiętajmy, jak pisze organizatorka akcji, "(...) nie jesteśmy kuloodporne. Nie da się być superwoman, warto pamiętać o tym, że kiedy dokonujemy nadludzkich wysiłków by uczynić nasze rodziny szczęśliwymi nie możemy zapomnieć o sobie! Mamy potrzeby, pragnienia i marzenia. Jedna z tych potrzeb to samobadanie piersi (...)"


Składniki dla 4 osób:

1 szklanka świeżych lub mrożonych żurawin
3 szklanki wody
1 szklanka cukru
3 łyżki kaszy manny


Do miski wsypać żurawinę, wlać 1/3 szklanki wody. Owoce rozgnieść dokładnie widelcem. Sok przecedzić, przecierając resztki owoców przez sitko. Sok wstawić do zamrażarki, a to co zostało na sitku przełożyć do garnka, zalać 22/3 szklanki wody. Gotować 20 - 25 minut.
Wywar żurawinowy odcedzić do innego garnka, resztki wyrzucić. Dodać 3 łyżki kaszy manny, gotować 20 minut na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Na koniec dodać szklankę cukru i mieszając doprowadzić do wrzenia (cukier musi się rozpuścić). Zdjąć z płyty.

Masę z kaszą przelać do miski. Dodać schłodzony sok żurawinowy. Ubijać cierpliwie na najwyższych obrotach miksera, aż masa się ochłodzi i będzie mieć konsystencję białek na bezę (trwa to dość długo).

Ubitą piankę przełożyć do pucharków lub salaterek. Schłodzić w lodówce (min. 3 - 4 godziny).

Wyjąć tuż przed podaniem i udekorować ziarenkami granatu i listkiem mięty lub melisy, albo polać sokiem malinowym.


Smacznego!

Bułeczki tygryska (Dutch Crunch Rolls)

18 października 2013





Dzisiaj zapraszam na bułeczki tygryska. Oryginalna nazwa to Dutch Crunch Rolls. Są bardzo puszyste z niesamowicie chrupiącą skórką, czyli to co tygryski lubią najbardziej. Jednak nazwa pochodzi raczej od pękającej podczas pieczenia skórki. Przez to tworzą się charakterystyczne wzorki, czasami przypominające futro tygrysa.
U mnie jednak zdecydowanie bardziej przypominały żyrafę lub popękaną pustynię. Wspomogłam się więc rekwizytem, żeby nazwę zachować ;)

Przepis pochodzi z bloga Tatter palce lizać Wszelkie zmiany lub dodatki podałam obok w nawiasach. W oryginale było 6 bułek, ja z rozpędu podzieliłam na 8, ale były normalnych rozmiarów.


Składniki na 8 bułek

400 g mąki pszennej (ja dałam po 200 g typu 500 i 650)
1 łyżeczka suszonych drożdży (4 g)
1 łyżeczka cukru
łyżeczki soli
240 g letniego mleka
60 g letniej wody (u Tatter było 58g, ja musiałam zaokrąglić - detektyw Monk byłby dumny ;)
2 łyżki oleju


Mąkę przesiać, wymieszać z drożdżami, cukrem i solą. Wlać mleko i wodę. Połączyć wszystkie składniki, dodać 2 łyżki oleju i zagnieść miękkie ciasto.

Zagniecione ciasto przełożyć do miski i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Po 30 minutach ciasto raz złożyć i odstawić na kolejne 30 minut.

Gdy ciasto wyrośnie podzielić je na 8 części. Z każdej uformować bułkę. Odłożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i ponownie odstawić do wyrośnięcia - na 15 minut.


W tym czasie przygotować masę ryżową na wierzch:

120 g białej maki ryżowej
1 łyżeczka suszonych drożdży
¼ łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru
115 g letniej wody (ja dałam ciut więcej, bo masa była bardzo gęsta)
1 łyżka oleju

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Pasta powinna być gęsta na tyle, żeby dała się rozsmarować na bułkach. Odstawić na 15 minut.

Rozsmarować na lekko napuszonych bułeczkach z góry i po bokach. Odstawić jeszcze na 20 minut.

Piec w 190°C aż wierzch się przyrumieni - 30-35 minut.




Smacznego!

Kotlety mielone z grzybów

16 października 2013

grzybowe



M. przyniósł kolejny koszyk grzybów. Chyba to już ostatni w tym roku. Miałam ochotę na tartę, ale jednak padło na staropolskie kotlety mielone grzybowe.

Można je zrobić z jednego gatunku grzybów lub pomieszać kilka (ja tak wolę). Można też użyć grzybów suszonych lub samych nóżek. Kotlety są bardzo aromatyczne, ale grzybami tak już jest :) Doskonale komponują się z kaszą i zasmażaną kapustą lub po prostu z ziemniakami, buraczkami lub fasolką.
Polecam także wersję, gdzie ⅓ grzybów zostawiamy posiekaną.


Składniki dla 4-6 osób:

500-600 g grzybów mieszanych (np. koźlarzy, maślaków, podgrzybków) poza sezonem mogą być mrożone lub suszone (100 g)*
1 duża cebula
2 łyżki masła
1 duża grahamka (ok. 100 g)
½ szklanki mleka
1 jajo
½ pęczka posiekanej natki pietruszki
łyżeczka soli
łyżeczka suszonego tymianku lub łyżka posiekanego świeżego
½ łyżeczki czarnego pieprzu
3-4 łyżki bułki tartej
olej do smażenia

Grzyby zebrane o świcie w lesie przebrać i wybrać te jadalne i nietrujące :) lub kupić i sprawdzić sztuka po sztuce z atlasem.

Bułkę namoczyć w mleku.

Sprawdzone grzyby oczyścić, opłukać i osączyć. Pokroić w mniejsze kawałki. Cebulę obrać pokroić i zeszklić na łyżce masła. Dodać grzyby, drugą łyżkę masła, smażyć mieszając aż sok całkowicie odparuje. Odstawić na bok do ostudzenia.

Bułkę dobrze odcisnąć z mleka. Przepuścić przez maszynkę razem z ostudzonymi grzybami. Dodać jajko, przyprawy i natkę. Dokładnie wymieszać. Do masy dodać tylko tyle bułki tartej, żeby dało się formować kotlety.

Kotlety obtoczyć w bułce tartej smażyć z obu stron na rozgrzanym oleju.


*Grzyby suszone namoczyć, zostawić na noc. Następnego dnia ugotować, odcedzić. Wywar można wykorzystać np.do zupy. Jeżeli grzyby są duże pokroić na mniejsze kawałki.


Smacznego!



Tort czekoladowo - bananowy na drugie urodziny

15 października 2013





Przeziębienie nadal mnie trzyma, więc musiałam zmienić koncepcję tortu na drugie urodziny mojego Synka. Początkowo miało być bardziej bajkowo, ale zmieniło się na kolorowo. Żeby tort nie był zakichany ;)

Tort powstał od początku do końca z myślą o dzieciach. Bez proszku do pieczenia, barwników, alkoholu. Jedynie lentilek do wykończenia sama nie robiłam. Ale zachwyt był,a to najważniejsze.

Przygotowanie tortu nie jest takie długie i męczące jak jego opis :) Biszkopt można przygotować dzień wcześniej i zostawić zawinięty (nieprzekrojony). Ja potrzebowałam dwójki, dlatego ciasto piekłam w prostokątnej formie, ale oczywiście można też upiec w tortownicy 26 cm lub 22 cm (wtedy pokroić na 3 balaty).

Nie wiem kiedy minęły te 2 lata...


Składniki

6 jaj
120 g mąki pszennej
40 g ciemnego kakao
150 g cukru
60 g gorzkiej czekolady drobno startej

Wszystkie składniki powinny mieć jednakową pokojową temperaturę.

Mąkę wymieszać i przesiać z kakao.

Oddzielić żółtka od białek. Białka ubić na sztywną pianę, stopniowo zwiększając prędkość. Pod koniec ubijania dodać cukier - łyżka po łyżce.

Do ubitej z cukrem piany dodawać po jednym żółtka. Za każdym razem czekając aż masa całkowicie wchłonie poprzednie żółtko. Do masy jajecznej delikatnie wmieszać (najlepiej łyżką z dziurką) partiami mąkę z kakao i czekoladę.

Dno formy o wymiarach 26,5 x 20 cm (mierzone po dnie) wyłożyć pergaminem. Boki pozostawić czyste. Ciasto przelać do formy. Piec w nagrzanym piekarniku w 170° C przez 30-35 minut (mniejsza forma 30-40 minut). Jak ciasto przestanie rosnąć zmniejszyć temperaturę do 160° C.

Gorące ciasto wyjąć z piekarnika upuścić (w formie!) z wysokości 50 cm na blat lub podłogę i odstawić do ostygnięcia do uchylonego piekarnika.

Wystudzony biszkopt oddzielić od brzegów nożykiem, wyjąć z formy i przekroić na 2 blaty (lub 3 jeżeli był upieczony w mniejszej formie).


Do nasączenia

1 szklanka mocnej herbaty z cukrem i cytryną

Krem budyniowy

500 ml mleka
3 jaja
3 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
130g miękkiego masła

Pół szklanki mleka zmiksować z mąką i jajami. Resztę mleka zagotować z cukrem. Gdy mleko się zagotuje, zdjąć rondel z płyty i wlać jajeczną masę, cały czas mieszając. Budyń ponownie postawić na płycie. Podgrzewać mieszając, aż na powierzchni zaczną pękać pęcherzyki powietrza. Budyń przełożyć do szklanej miski, przykryć folią spożywczą, aby nie powstał kożuch. Odstawić do ostudzenia.

Masło mocno zmiksować. Gdy będzie bardzo puszyste dodawać łyżka po łyżce wystudzony budyń, za każdym razem miksując aż masa będzie gładka.


Do przełożenia i dekoracji

5-6 bananów
sok z 1 cytryny

Banany obrać i pokroić wzdłuż na połówki lub na plasterki. Skropić sokiem z cytryny.

Do wykończenia

500g (5 paczek po 100g) lentilek, M&M lub Smarties
2 tabliczki gorzkiej czekolady (200g)
150 ml śmietanki 30%


Złożenie tortu

Na paterze ułożyć pierwszy z przekrojonych blatów. Nasączyć połową herbaty i posmarować połową kremu budyniowego. Na kremie ułożyć banany, posmarować je z góry resztą kremu. Przykryć drugim blatem, nasączyć resztą herbaty. Wstawić do lodówki na 2 godziny.

Śmietankę zagotować. Czekoladę połamać na kawałki. Gdy śmietanka się zagotuje, zdjąć garnek z płyty, dodać czekoladę i mieszać, aż się połączą.

Tort wyjąć z lodówki, wyciąć dowolny wzór lub zostawić w całości. Ciasto posmarować masą czekoladową i schłodzić 10-15 minut w lodówce. Wyjąć z lodówki. Obłożyć kolorowymi cukierkami, odstawić w chłodne miejsce (ale nie do lodówki).

Smacznego!





Pikantna zupa-krem z papryki

12 października 2013





Dopadło mnie wstrętne przeziębienie. Kichanie prychanie, zimno i źle...

Na poprawę samopoczucia wybrałam pikantny krem paprykowy. Intensywny smak, witamina C z papryki
(5 x więcej niż w cytrynie), rozgrzewająca moc chilli, energetyczny kolor. Dodatkowo zupa krem łatwiej "przechodzi" przez bolące gardło, chociaż w tym wypadku pikantny smak nie każdemu może pasować.


Składniki dla 4 osób:


Bulion warzywny

2 marchewki
1 pietruszka
kawałek selera
½ pora
½ pęczka lubczyku
1 liść laurowy
3 ziarna ziela angielskiego
4 ziarna czarnego pieprzu

Warzywa obrać, umyć, pokroić na mniejsze kawałki. Marchewkę, pietruszkę, seler włożyć do garnka, dodać przyprawy. Zalać 700 ml wody, gotować 20 minut. Po tym czasie dołożyć połówkę pora i lubczyk gotować jeszcze 15 minut. Bulion odcedzić, warzywa można wykorzystać do innej potrawy.

Krem paprykowy

1 duża cebula
2 ząbki czosnku
4-5 dużych czerwonych papryk (ok. 1 kg)
400g podłużnych pomidorów (poza sezonem można użyć pomidorów z puszki)
przygotowany wcześniej bulion
1 łyżeczka ostrej wędzonej papryki
2 łyżeczki słodkiej papryki
olej do smażenia
sól
szczypta pieprzu kajeńskiego

dodatkowo

kozi ser lub gęsta śmietana

Paprykę obrać, pozbawić gniazd nasiennych i ogonków. Pokroić na połówki lub ćwiartki. Kawałki papryki włożyć do piekarnika razem z papryczkami chilli (w całości) i upiec w 190°C aż skórka lekko zbrązowieje i się pomarszczy (ok. 20-30 minut). Upieczoną paprykę wyjąć z piekarnika, wsadzić do woreczka. Odłożyć na chwilę na bok, żeby lekko ostygła i skórka lepiej odchodziła.

Pomidory umyć, sparzyć, obrać ze skórki. Pokroić w kostkę. Cebulę i czosnek obrać, posiekać.

Paprykę odwinąć z foli, ściągnąć skórkę i pokroić na mniejsze kawałki. Z chilli ściągnąć skórkę i oczyścić z nasion i ogona. Również pokroić, i dokładnie umyć ręce.

W głębokim rondlu rozgrzać olej i na nim usmażyć cebulę i czosnek. Dodać wędzoną paprykę, przesmażyć razem 2 minuty. Zalać bulionem. Doprowadzić do wrzenia, dodać pomidory, pokrojone papryki i słodką paprykę w proszku. Gotować razem 15 minut.

Po tym czasie całość dokładnie zmiksować. Zupę z powrotem wlać do garnka, zagotować, doprawić solą i ewentualnie pieprzem kajeńskim.

Porcje zupy rozlać na talerze. Podawać z pokruszonym serem lub kleksem gęstej śmietany.

Smacznego!


Morskie ciasteczka na patyku

08 października 2013





Cake pops, czyli ciastka (lub bajaderki) na patykach - to po prostu pokruszone ciasto ponownie połączone masą/kremem i dowolnie uformowane. Na koniec osadzone na patyku i udekorowane według własnej fantazji. I za to najbardziej lubię te ciasteczkowe lizaki - są bardzo wdzięcznym produktem do dekorowania. Przez to same mogą stać się słodką dekoracją na różne okazje lub prezentem dla rodziny / przyjaciół.

Ciastka na patyku pojawiły się już na blogu tutaj w roli polepszacza nastroju. Dzisiaj powracają jako wspomnienie z wakacji, ale na pewno pojawią się jeszcze nie raz.

Do przygotowania cake pops można użyć resztek ciasta, albo upiec ciasto czekoladowe według przepisu poniżej. Z podanych składników wychodzi ok.400g ciasta, a z tego 20 lizaków.


Składniki na 20 sztuk:
400g okruszków ciasta (lub ciasto czekoladowe według przepisu poniżej)
120g mascarpone
1 łyżka (ok.30g) nutelli
30g gorzkiej czekolady
340g niebieskich czekoladowych drażetek (Candy melts) lub biała czekolada i barwnik spożywczy
olej*

Dodatkowo

20 patyków do lizaków
cukrowe perełki
cukrowe mini rybki lub biała czekolada i kolorowe barwniki


Gorzką czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Odstawić, aby lekko wystygła.

Ostudzone ciasto pokruszyć do dużej miski. Dodać mascarpone, nutellę i rozpuszczoną czekoladę. Składniki wymieszać. Z ciasta zagnieść kulę i włożyć na 20 minut do zamrażarki.

Wyjąć schłodzone ciasto. Uformować 20 kulek jednakowej wielkości. Kulki ponownie schłodzić w zamrażarce przez 15 minut. W tym czasie niebieskie drażetki rozpuścić w kąpieli wodnej. Kulki wyjąć z zamrażarki. Końcówkę patyka do lizaków maczać w rozpuszczonej czekoladzie, następnie włożyć w ciastko mniej więcej do połowy. Ponownie schłodzić – lodówce 1 godzinę.

Po tym czasie czekoladę ponownie rozpuścić i dodać olej. Schłodzone lizaki wyjąć z lodówki. Maczać pionowo w rozpuszczonej czekoladzie, wyciągnąć i poczekać aż spłynie jej nadmiar. Posypać perełkami, ozdobić rybkami (lub namalować na zastygniętych lizakach kolorową czekoladą). Wbić np. w styropian lub gąbkę florystyczną. Odstawić do zastygnięcia w chłodne miejsce.


* używałam Candy Melts firmy Wilton, które były bardzo gęste po rozpuszczeniu. Na 1 opakowanie (340g) dodałam około 3,5 łyżki oleju.Przy czekoladzie wystarczy 1-1,5 łyżki oleju.





Ciasto

¼ szklanki wody
70g masła
½ szklanki cukru
20g kakao
2 jaja
1 szklanka mąki pszennej typ 500
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wodę wlać do rondla, dodać masło. Podgrzewać na małym ogniu, aż do stopienia masła. Następnie dodać cukier i kakao. Podgrzewać (ale nie gotować ) aż do rozpuszczenia cukru i połączenia składników. Odstawić do ostudzenia.

Do ostudzonej masy kakaowej dodać jajka, wymieszać. Następnie dodać mąkę z proszkiem do pieczenia. Mieszać do połączenia składników.

Małą formę do pieczenia wysmarować masłem. Przełożyć ciasto do formy. Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 30-35 minut (aż wbity patyk będzie suchy). Wyjąć z piekarnika, ostudzić w formie.


Smacznego!


Tarta z gruszkami i jogurtem

06 października 2013




Zapraszam na bardzo łatwe ciasto. Najtrudniejsze w przepisie jest oczekiwanie aż się upiecze i będzie można spróbować ;)

Tarta jest bardzo smaczna. Smak słodkich gruszek doskonale łączy się z migdałami i kwaskowatymi malinami, a kropkę nad i stawia wanilia.

Do tarty najlepiej użyć twardych gruszek - zmiękną w czasie pieczenia. Gruszki można też zastąpić jabłkami. Ja piekłam w 190°C w termoobiegu, ale to zależy od piekarnika. Składniki są podane dla formy o średnicy 22-25 cm i niskim brzegu.


Kruche ciasto

200g mąki
szczypta soli
90g zimnego masła
50g cukru pudru
1 jajo

Wierzch

3-4 gruszki
2 łyżki soku z cytryny
1/2 szklanki śmietanki 30%
75g gęstego jogurtu (ja użyłam bałkańskiego)
2 jaja
3 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
6-8 malin
1 łyżka płatków migdałowych

dodatkowo do dekoracji

listki mięty lub melisy
świeże maliny





Mąkę przesiać na stolnicę, wymieszać z cukrem pudrem i szczyptą soli. Posiekać razem z zimnym masłem. Jak składniki połączą się w drobne grudki, dodać jajo i zagnieść szybko ciasto. Uformować kulę. Schłodzić 30-40 minut w lodówce.

Ciasto rozwałkować cienko pomiędzy dwoma arkuszami pergaminu. Placek przenieść do formy (niesmarowanej masłem). Podociskać do brzegów i ponakłuwać widelcem. Zapiec w nagrzanym do 190°C (termoobieg) piekarniku przez 10-15 minut.

Gruszki obrać, przekroić wzdłuż na połówki. Wypukłe części lekko naciąć w kratkę lub paski, natrzeć sokiem z cytryny. Wydrążyć gniazda nasienne gruszek, a do powstałego zagłębienia wsadzić po 1 malinie.

W misce wymieszać widelcem lub trzepaczką: śmietanę, jogurt, jaja, cukier i esencję.

Na podpieczonym cieście ułożyć gruszki, zalać masą. Piec jeszcze 30 - 35 minut. W połowie pieczenia posypać płatkami migdałowymi. Jeżeli brzegi za mocno się przypiekają, przykryć ja dookoła folią aluminiową (błyszcząca strona u góry). Można podawać na ciepło lub na zimno ze świeżymi malinami.


Smacznego!

Guacamole

03 października 2013




Gdybym tylko mogła podziękowałabym temu, kto wymyślił guacamole. To moja ulubiona salsa. Jednak to niemożliwe, bo początki guacamole sięgają aż do czasów azteckich.

Przepisów na klasyczne guacamole jest chyba tyle samo, co na polski klasyczny bigos. Aczkolwiek zawsze w składzie jest awokado, cebula, limonka i sól. Opcjonalnie można dodać do wyboru: chilli, czosnek, pomidory, kolendrę. Ja wybrałam wszystkie te dodatki, ale jeżeli lubicie łagodniejsze smaki - ograniczcie ilość chilli do 1. Z kolei ja nie zawsze mam ochotę na kolendrę. Wtedy mieszam ją pół na pół lub w całości zastępuję zwykłą natką pietruszki. Przygotowaną salsę można podawać z tortillą lub nachos, ale meksykanie podobno podają guacamole do prawie każdej przystawki. Całkowicie ich rozumiem :)

Na koniec jeszcze ostrzeżenie. Jeżeli lubicie awokado albo nie jedliście jeszcze guacamole, zastanówcie się dwa razy przed przyrządzeniem go w domu. Jest silnie uzależniające :)


Guacamole

Składniki:

2 duże awokado
2-3 łyżki soku z limonki
1 ząbek czosnku
1 mała cebula ewentualnie 2 szalotki
1 pomidor
1 papryczka chilli
1/2 pęczka kolendry ewentualnie pietruszki

Awokado rozciąć na pół, miąższ wyjąć do miseczki lub moździerza. Zalać sokiem z limonki i rozgnieść widelcem. Dodać przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku i szczyptę soli.

Cebulę obrać i drobno posiekać. Pomidora sparzyć,usunąć nasiona i pokroić w małą kostkę. Papryczki chilli przekroić na pół, oczyścić z nasion i bardzo drobno pokroić. Kolendrę posiekać.

Wszystkie składniki dodać do awokado i razem wymieszać.


Smacznego!

Sałatka z figami, kozim serem i miodem. Trio idealne

01 października 2013





Są takie produkty, które zestawione razem tworzą smaki idealne. Jednym z takich połączeń jest dla mnie trio figi (owoc :), serek kozi i miód. A jak jeszcze lekko zaostrzyć smak rukolą i octem balsamicznym - to już jest w pełni harmonijna sałatka. Taką sałatkę można podawać jako samodzielny posiłek, dodatek do dania lub przystawkę zmieniając jedynie ilość w zależności od potrzeb.

No to jeszcze króciutko o figach. Figi są podobno pierwszymi owocami, które ludzie nauczyli się przechowywać - suszyć. Występują w dwóch odmianach - zielonej (do suszenia) i ciemnofioletowej (nazywanej też czasami czarną; do jedzenia na surowo). Oprócz walorów smakowych figi mają także właściwości: przeciwzapalne, przeciwnowotworowe, przeciwdrobnoujstrojowe oraz przeciwutleniające, zapobiegaja też zaparciom. Nie są jednak tylko na nie i silnie wspomagają trawienie i obniżanie cholesterolu.


Składniki na 1 porcję:

2 figi
garść rukoli
1,5 łyżki twarożku z koziego mleka
1/2 łyżeczki czarnego sezamu
1 łyżka miodu
1 łyżeczka octu balsamicznego
1 łyżeczka soku z cytryny
odrobina soli
odrobina pieprzu ziołowego

Umytą i osuszoną rukolę ułożyć na talerzyku. Figę pokroić lub porwać na kawałki, ułożyć na rukoli. Dołożyć łyżeczką twarożek. Miód, oliwę, ocet i sok z cytryny wymieszać. Doprawić solą i pieprzem. Sałatkę polać sosem i posypać sezamem.

Smacznego!


Jeśli myślisz, że dam się lubić, zapraszam ;)